Mam jedną zasadę jeśli chodzi o równowagę życia i pracy. Przerywać schematy.
Na lotnisko jadę rowerem. Zajmuje mi to 40 minut, zmieniam buty na klapki i lecę wygodnie. Dzieci wożę cargo bike'iem do szkoły zamiast stać z nimi w korkach. Do Warszawy jadę pociągiem z rowerem. Bilet na rower kosztuje dziewięć złotych, wychodzi taniej niż auto i mogę w tym czasie spokojnie popracować albo po prostu zjeść śniadanie i popatrzeć przez okno.
Proste. Ale za każdym z tych wyborów stoi przełamany schemat.
Schemat mówi, że dzieci odwozisz samochodem. Że na delegację lecisz w garniturze. Że profesjonalizm to wygląd w samolocie. Pamiętam projekt w Niemczech, kiedy pracowałem dla BCG. Spotkałem koleżankę z McKinsey. Byłem w polarze, dresach i klapkach, bo byłem już po robocie. Spojrzała na mnie z niedowierzaniem. A ja pomyślałem, że naprawdę nie muszę nikomu w samolocie udowadniać, że rano byłem w garniturze dla klienta.
Coraz rzadziej biorę marynarkę. Wolę mówić ze sceny w koszuli. Uważam, że o tym kim jesteś świadczy merytoryka, nie to czym przyjechałeś na spotkanie.
I jeszcze jedno. Nie przekonam Was, że rower na lotnisko uratuje planetę. Ale zmienia głowę. Nagle odkrywacie, że można czerpać przyjemność z codziennego dojazdu. Że podróż to nie stracony czas.
Nic mnie tak nie cieszy jak jazda rowerem po moim ukochanym Wrocławiu. 🥰
A Wy jak to robicie? Jakie schematy udało Wam się przełamać?
Na lotnisko jadę rowerem. Zajmuje mi to 40 minut, zmieniam buty na klapki i lecę wygodnie. Dzieci wożę cargo bike'iem do szkoły zamiast stać z nimi w korkach. Do Warszawy jadę pociągiem z rowerem. Bilet na rower kosztuje dziewięć złotych, wychodzi taniej niż auto i mogę w tym czasie spokojnie popracować albo po prostu zjeść śniadanie i popatrzeć przez okno.
Proste. Ale za każdym z tych wyborów stoi przełamany schemat.
Schemat mówi, że dzieci odwozisz samochodem. Że na delegację lecisz w garniturze. Że profesjonalizm to wygląd w samolocie. Pamiętam projekt w Niemczech, kiedy pracowałem dla BCG. Spotkałem koleżankę z McKinsey. Byłem w polarze, dresach i klapkach, bo byłem już po robocie. Spojrzała na mnie z niedowierzaniem. A ja pomyślałem, że naprawdę nie muszę nikomu w samolocie udowadniać, że rano byłem w garniturze dla klienta.
Coraz rzadziej biorę marynarkę. Wolę mówić ze sceny w koszuli. Uważam, że o tym kim jesteś świadczy merytoryka, nie to czym przyjechałeś na spotkanie.
I jeszcze jedno. Nie przekonam Was, że rower na lotnisko uratuje planetę. Ale zmienia głowę. Nagle odkrywacie, że można czerpać przyjemność z codziennego dojazdu. Że podróż to nie stracony czas.
Nic mnie tak nie cieszy jak jazda rowerem po moim ukochanym Wrocławiu. 🥰
A Wy jak to robicie? Jakie schematy udało Wam się przełamać?