👌 Mieliśmy z Kubą ostatnio ciekawą rozmowę. Zresztą to on zaczął.
Kuba: Wiesz, tata, że wartość wody jest taka, jakie są jej miejsca?
Ja: A co masz na myśli, wyjaśnisz mi? (oczywiście znam ten case).
Kuba: No bo woda w sklepie jest tania, w restauracji droga, a na lotnisku najdroższa.
Cała dyskusja zbiegła się z naszym wakacyjnym wylotem na Maltę.
Ja: I jaki jest z tego wniosek ❓.
Kuba: no taki, że cena się zmienia wraz z miejscem tej wody.
Ja: No zgadza się. Jednak jest głębszy sens tej sytuacji.
Kuba: A jaki?
Ja: Wyobraź sobie, że ta woda to człowiek. Ten sam człowiek, ale w różnych miejscach. Ulica, centrum handlowe, no i bardzo droga dzielnica. Ten człowiek ma jakieś umiejętności, a te umiejętności, nie muszą, ale mogą być warte, wyceniane różnie. I to właśnie miejsce może, ale nie musi nadać wartość tej usłudze, umiejętnościom czy samemu człowiekowi.
Czyli ta woda to takie uproszczenie albo pokazanie, że czasami warto poszukać dla siebie innego, nowego miejsca, by czuć się lepiej lub zarabiać większe pieniądze. Pod tę wodę możemy podstawiać różne historie.
Kuba: No fakt, ciekawe.
Ja: Ale mam też coś swojego.
Kuba: A co?
Ja: Możesz z wody zrobić kostki lodu i tu już wartość bardzo się zmienia. Do tego, pora roku, temperatura albo pora dnia i jest już sporo fajnych kombinacji. Tak wiesz, biznesowo patrząc…
Kuba zmarszczył brew i już widzę, że to była dobra rozmowa. Coś tam w nim zostało 😁.
Wiele razy słyszałem tę historię z wodą, ale nigdy właśnie ze zmianą postaci tej wody 💦.
A dziś jesteśmy na Malcie i w sklepie butelka z półki 0,59 euro, a z lodówki 1,19 euro.
I tak sobie idziemy i rozmawiamy jak to ludzie sprytnie kombinują 😁.
Znaliście to story z wodą i lotniskiem ❓.
Bezpiecznego dnia i pozdrawiamy z Malty 🌞.
K
#Wakacje