Magdalena Chalecka

Magdalena Chalecka

These are the best posts from Magdalena Chalecka.

7 viral posts with 844 likes, 694 comments, and 5 shares.
7 image posts, 0 carousel posts, 0 video posts, 0 text posts.

👉 Go deeper on Magdalena Chalecka's LinkedIn with the ContentIn Chrome extension 👈

Best Posts by Magdalena Chalecka on LinkedIn

Ludzie niepotrzebnie komplikują LinkedIn.

Jeśli dopiero zaczynasz:

❌ Nie próbuj publikować 3 razy w tygodniu.
❌ Nie pisz banałów i oklepanych frazesów.
❌ Nie wysyłaj ofert sprzedaży już w zaproszeniu do kontaktu.
❌ Nie używaj skomplikowanego języka i ścian tekstu.
❌ Nie pisz za długich postów.

Zamiast tego:

✅ Poświęć czas na poznanie platformy.
✅ Znajdź ludzi ze swojej branży.
✅ Zacznij od wnoszenia wartości w KOMENTARZACH !!!!!!!!!
✅ Obserwuj twórców, którzy naprawdę Cię inspirują.
✅ Zrozum, jak ogromne znaczenie ma zaangażowanie (nawet zwykły Like).

Skup się na tym przez pierwsze 3 tygodnie.
Od tego zacznij.

Nie komplikuj.
Mniej analizowania, więcej działania.

Dziękuję za uwagę!
Magda – od Linkedina dziś

ZAPISZ i wróć do tego jak wpadniesz w tryb OVERTHINKING
WYŚLIJ komuś, kto nadmiernie komplikuje sobie rzeczywistość Linkedinową
OBSERWUJ mój profil po więcej Tipów
Post image by Magdalena Chalecka
Matura → Studia → Koszt złej decyzji

Ile dziś kosztuje źle wybrany kierunek studiów?

Mam wrażenie, że rodzice są dziś dużo bardziej wyluzowani niż kiedyś.
Rozmawiam ze znajomymi, których dzieci właśnie wybierają studia i często słyszę:

„Niech idzie. Najwyżej po roku zmieni kierunek.”

I wiecie co?
To wcale nie jest zła postawa.

Lepiej zmienić kierunek po roku niż przez kolejne 20 lat wykonywać pracę, która odbiera energię.

Ale z ciekawości policzyłam, ile kosztuje takie „najwyżej”.

Pokój w Warszawie.
Jedzenie.
Komunikacja.
Telefon.
Ubrania.
Codzienne życie.

Łącznie około 3 500 zł miesięcznie (raczej opcja Economy niż First Class ;))
Przez 9 miesięcy daje to ponad 30 000 zł.

I jeszcze jeden koszt:
rok dłużej na studiach.

Ta kalkulacja przypomniała mi coś ważnego.

Przed wyborem kierunku większość maturzystów analizuje:
✔ wyniki matur,
✔ rankingi uczelni,
✔ perspektywy zarobków,
✔ opinie znajomych i rodziny.

A bardzo rzadko zadaje sobie pytanie:

Do czego mam naturalne predyspozycje, w czym widzę sens, co mi dodaje
energii a co mi ją odbiera, w jakich środowiskach czuję się najlepiej, z kim mi po drodze?

Sama gdy wybierałam studia, nie miałam narzędzi, które mogłyby mi pomóc lepiej poznać siebie.

Z perspektywy czasu wiem, że moja droga zawodowa wyglądałaby inaczej.

Dlatego gdybym dziś miała doradzić maturzyście jedną rzecz przed złożeniem papierów na studia, powiedziałabym:

Najpierw poznaj siebie. Potem wybieraj kierunek.
Bo koszt nietrafionej decyzji może być znacznie wyższy niż koszt diagnozy naturalnych predyspozycji.

A Wy?

Gdybyście dziś mieli 19 lat, wybralibyście ten sam kierunek studiów?

Magda – ta od diagnozy naturalnych predyspozycji

PS Jeśli masz w domu maturzystę, który wciąż zastanawia się nad wyborem studiów, napisz do mnie. Czasami jedna dobra rozmowa może oszczędzić rok błądzenia.
Post image by Magdalena Chalecka
„Nie wiem, co chcę robić w życiu.”
Jeśli to zdanie choć raz pojawiło się w Twojej głowie, przeczytaj dalej.

Najczęściej słyszę je od osób po czterdziestce, które mają za sobą świetne kariery, a mimo to czują, że utknęły.

Widzę u tych osób kilka powtarzających się 'błędów':

> Gonią za trendami zamiast za swoimi naturalnymi predyspozycjami.

> Pytają o radę znajomych, którzy wiedzą o nich znacznie mniej, niż im się wydaje.

> Kupują kolejny kurs, coaching czy książkę, ale niewiele z tego wdrażają.

> Zamykają się w swoim środowisku i przez to nie dostrzegają innych możliwości.

> Słuchają wewnętrznego krytyka, podważają własne osiągnięcia i pielęgnują syndrom oszusta.

> Tolerują ludzi, którzy zamiast dodawać energii – regularnie ją odbierają.


Co warto zrobić zamiast tego?

> Wyjdź ze swojej bańki. Rozmawiaj z ludźmi, którzy byli w podobnym miejscu i znaleźli swoją drogę.

> Kwestionuj własne przekonania. Twoje myśli nie są faktami.

> Ucz się mniej, wdrażaj więcej. Małe kroki naprawdę działają.

> Na chwilę zapomnij o stanowisku i tytule. Zadaj sobie cztery pytania:

Co naprawdę lubię robić? / W czym jestem naturalnie dobry? / Jakie problemy potrafię rozwiązywać? / Za co ktoś będzie gotów mi zapłacić?
To właśnie sedno koncepcji Ikigai.

A co pomaga moim klientom najbardziej?
Poznanie siebie.

Paradoks?
Przez ponad 40 lat jesteś ze sobą 24 godziny na dobę, a mimo to wielu z nas potrafi bez zastanowienia wymienić wszystkie stanowiska, firmy i obowiązki... ale ma problem z odpowiedzią na pytanie:

„W czym jestem naturalnie naprawdę dobry?”

Właśnie dlatego pracuję z talentami.
Czy ich interpretacja rozwiąże wszystkie życiowe i zawodowe dylematy?
Nie.

Ale bardzo często jest początkiem rozmowy, której wcześniej nikt z Tobą nie przeprowadził.

Daje język do opisania tego, co do tej pory było tylko przeczuciem. Pomaga zrozumieć, co dodaje Ci energii, co ją odbiera i dlaczego w jednych rolach rozkwitasz, a w innych po prostu gasniesz.

A od dobrych pytań zaczynają się najlepsze decyzje.

Tak, to jest post sprzedażowy.
U mnie bez ściemy. 😉

Ja od lat pracuję z testem Gallupa, bo widzę, jak często staje się dla moich klientów początkiem świadomych zmian.

Nie podejmuje decyzji za Ciebie.
Ale może pomóc Ci podjąć je z dużo większą pewnością.

Dziękuję za uwagę
Magda – ta która w swojej interpretacji talentów przeczytała między innymi to:
‘Twoja największa siła to zdolność do zobaczenia w człowieku tego, czego on sam jeszcze nie widzi — i sprawienia, że zaczyna w to wierzyć.’

Jak chcesz sprawdzić co Twoje talenty mówią o Tobie napisz do mnie 😊
A posta sobie ZAPISZ bo być może i w Twojej głowie pojawi się kiedyś taka myśl - 'nie wiem co dalej chcę robić!'
Post image by Magdalena Chalecka
LinkedIn nie jest o postach.
LinkedIn jest o ludziach.

Brzmi banalnie?
Mnie też tak się wydawało.

Aż dziś trafiłam na zdanie, które zatrzymało mnie na dłużej:

Zasięgi to nie jest liczba, to jest żyjący EKOSYSTEM.
Każdy kontakt to jest potencjalna ścieżka do nowych możliwości.

Dlatego przestań myśleć jak twórca treści.
Zacznij myśleć jak osoba, która buduje sieć relacji.

Bo prawdziwa dźwignia nie tkwi w zasięgach.
Tkwi w relacjach, które procentują przez lata.

Największy błąd, jaki obserwuję?
Pasywne czekanie, aż ktoś sam zaprosi nas do swojej sieci.

Jeżeli chcesz rozwijać biznes, karierę czy markę osobistą, działaj proaktywnie.
To właśnie tam zaczyna się zmiana.

I choć LinkedIn jest świetnym narzędziem do budowania relacji ONLINE, przez ostatnie dwa dni przypomniałam sobie, że prawdziwa magia dzieje się OFFLINIE.

Podczas wydarzenia zorganizowanego przez ProFitStrategy, za którym stoją Adam Legutko i ✅Mariusz (KAIZEN) Szymocha - miałam okazję spotkać kilkadziesiąt osób, które nie przyjechały po kolejną dawkę teorii.

Przyjechały po rozmowy.
Po wymianę doświadczeń.
Po inspiracje.
Po ludzi.

Miałam też przyjemność na chwilę przejąć mikrofon i opowiedzieć o tym, jak budować wpływ, sprawić, by nasze pomysły były słyszane oraz jak nieświadomie wysyłane sygnały niewerbalne mogą wzmacniać lub osłabiać naszą wiarygodność.

Tłumaczyłam przepis na Charyzmę, czyli jak świadomie wysyłać sygnały ciepła i kompetencji w zależności od tego, kogo mamy po drugiej stronie.

To, co najbardziej zapamiętam z tego wydarzenia, to nie prezentacje.
To rozmowy między nimi.
Bo często jedna dobra relacja jest warta więcej niż tysiąc wyświetleń posta.

Dziękuję organizatorom, prelegentom, prowadzącemu i wszystkim uczestnikom za energię, otwartość i inspirujące rozmowy.

Dr Dorota Zyskowska
Marta Witkowska
Klaudia Fatah
Marek Wikiera
👉🏻 Katarzyna Balcerkiewicz
Jacek Jokś, ICF MCC Coach
Julia Reguła-Bruzda
Joanna Ambroziak-Łabuś
Aneta Kozłowska
Filip Reszke
Joanna Brejta-Maciocha
Paulina Piechota
Anna Majkowska
Joanna Tokar
Piotr Rudzki 🎙️

Do zobaczenia na kolejnej edycji.

Daj znać, gdzie Ciebie można spotkać w offline 😊
No i czy działasz proaktywnie na LinkedInie, czy czekasz aż ktoś Cię znajdzie

Dziękuję za uwagę
Magda - Ta od Talentów Gallupa i Charyzmy
Post image by Magdalena Chalecka
Linkedin Powrót do Korzeni
Dziś trochę z innej beczki.

Wiecie, po co powstał LinkedIn?
Nie po to, żeby publikować zdjęcia z wakacji, opowiadać o porannej kawie czy debatować nad tym, czy AI zabierze nam pracę.

Powstał po to, żeby łączyć ludzi z pracą.
* Firmy miały łatwiej znaleźć kandydatów.
*Kandydaci mieli łatwiej znaleźć firmy.
Proste.

Dziś LinkedIn jest czymś znacznie więcej. To miejsce wymiany wiedzy, budowania marki osobistej, nawiązywania relacji.

Ale jedna rzecz się nie zmieniła.
Nadal są tu firmy, które szukają ludzi.
I nadal są ludzie, którzy szukają pracy.

Dlaczego o tym piszę?
Po pierwsze – temat jest mi bliski.
Przez ponad 16 lat pracowałam w branży rekrutacyjnej. Nie jako rekruterka, ale bardzo blisko tego świata.

Nie każdą organizację stać na wsparcie agencji rekrutacyjnej.
Nie każdy kandydat ma szeroką sieć kontaktów.
A CV wrzucone do systemu często trafia w „czarną dziurę”.

Po drugie – zwyczajnie mam w sobie dużo empatii – i mam na to papiery

Rozmawiam z ludźmi, którzy szukają pracy tygodniami, a czasem miesiącami.
Widzę frustrację.
Widzę niepewność.
Widzę, jak brak pracy wpływa na poczucie własnej wartości, relacje rodzinne i poczucie bezpieczeństwa.

I właśnie dlatego od kilku tygodni obserwuję coś, co mnie zastanawia.
Widzę świetne firmy.
Widzę ciekawe role.
Widzę dobrze napisane ogłoszenia.

I widzę pod nimi... trzy reakcje.
Czasem żadnego komentarza.

A jednocześnie coraz więcej osób oznacza swój profil jako Open To Work.
Może myślisz:

„To nie moja sprawa”.
A ja uważam, że jednak trochę jest.
Bo wszyscy jesteśmy częścią tej samej sieci.

Jeden komentarz może sprawić, że ogłoszenie zobaczy kilkaset osób więcej.
Jedna reakcja może pomóc komuś dotrzeć do przyszłego pracodawcy.
Jedno udostępnienie może zmienić czyjąś sytuację zawodową.
I nie potrzeba do tego wielkich kampanii społecznych.
Wystarczy 10 sekund.

Dlatego mam do Ciebie małą prośbę.

Kiedy następnym razem zobaczysz:
👉 post osoby z oznaczeniem Open To Work
👉 ogłoszenie o pracę
👉 informację o rekrutacji
nie przewijaj od razu dalej.
Zostaw reakcję.
Napisz komentarz.
Poszerz zasięgi.

I ja wiem, że tutaj są osoby bardzo aktywne i to robią, ale wiem że ok 90% osób które czyta ten post nie reaguje (i to jest ok, też byłam w tym miejscu i nie oceniam tego, serio rozumiem).
Ale może właśnie ta forma aktywności na LI będzie tą która sprawi, że ktoś się przełamie i zacznie zostawiać reakcje – przetestuj, daj lajka i sprawdź czy świat nada się kręci – zapewniam Cię że tak.

Ja robię to tak często, że stworzyłam sobie skróty klawiszowe (nie mam pojęcia dlaczego pz serio nie pytajcie):

PZ1 – „Poszerzam zasięgi. Udanej rekrutacji 😊”
PZ2 – „Poszerzam zasięgi. Powodzenia! 😊”

Koszt?
Kilka sekund.
Zysk?
Być może pomożesz firmie znaleźć właściwego człowieka.
Być może pomożesz człowiekowi znaleźć właściwe miejsce.
Sporo satysfakcji przy tym
A to całkiem dużo jak na jedno kliknięcie.

Dziś zrób komuś małe „dzień dobry”.


Magda – ta od Talentów Gallupa i Linkedina
Post image by Magdalena Chalecka
Dlaczego zniknęłam z LinkedIna na kilka dni?
Bo… organizm powiedział „sprawdzam”.

Ostatnie 12 miesięcy wyglądało u mnie tak:

→ 6 miesięcy frustracji
→ 6 miesięcy euforii

Efekt?
Zmęczenie. (Mam nadzieję, że chwilowe 😉)

Rok temu weszłam tu z ciekawością, ale bez planu.
Pierwsze pół roku to było:
testowanie, zmuszanie się do pisania, skakanie po tematach
i – nie oszukujmy się – sporo zniechęcenia.

Aż przyszedł pewien piątek.
Pamiętam go bardzo dobrze.
Zrobiłam coś inaczej.
I… klik.
Post wystrzelił.
Cały dzień odpowiadałam na komentarze.

Potem przeanalizowałam, co zadziałało.
I zaczęłam to powtarzać.
Działało dalej.
Dołożyłam do tego swoje strategie (bardziej intuicja niż „książkowy LinkedIn”)
i nagle z frustracji zrobiła się… euforia.

Brzmi jak sukces?
Trochę tak.

A trochę jak klasyczny brak balansu.
Bo aktywność na LinkedInie to nie jest „wrzucę posta i lecę dalej”.

To jest:
energia
czas
analiza
obecność
odpowiadanie
myślenie
i ciągłe „co jeszcze mogę zrobić lepiej?”

I jeśli przesadzisz – nawet z czymś, co lubisz – organizm wystawi rachunek.
Ja właśnie swój odebrałam.

Z jednej strony traktuję to miejsce jak część pracy (którą naprawdę lubię).
Z drugiej – nawet od pracy trzeba czasem odpocząć.

Myślałam, że jestem „żelaznie konsekwentna”.
Do momentu, w którym… moje palce odmówiły współpracy z klawiaturą.
Dosłownie.

Dlatego wracam z jedną refleksją:
Konsekwencja jest ważna.
Ale jeszcze ważniejsze jest to, żeby była… do utrzymania.
Nie na 2 tygodnie.
Nie na 3 miesiące.
Tylko na dłużej.

Jestem ciekawa:
Robisz czasem detox od LinkedIna?
Czy raczej jedziesz bez przerw?

Daj znać w komentarzu 👇
A jeśli chcesz poznać strategie, które u mnie naprawdę działają – napisz do mnie.
Czasem jedno spotkanie wystarczy, żeby coś „kliknęło”.

Magda - ta od LinkedIna i Gallupa
Post image by Magdalena Chalecka
Linkedin – przegląd tygodnia 😉
Dopiszcie w komentarzach wasze obserwacje

Oto moje:

1️⃣ Ludzie, serio…

Publikujecie post i… znikacie.
A tam życie się dzieje: komentarze, dyskusje, relacje. I cisza ze strony autora.
To trochę jak zaprosić gości na imprezę i wyjść z domu.

Przypominam: pierwsza godzina po publikacji to złoto.
Algorytm patrzy, czy jesteś obecny, czy odpowiadasz, czy „rozmawiasz”.
Jeśli nie – ucinasz sobie zasięgi na własne życzenie.


2️⃣ Moje nowe hobby (nieplanowane, ale wciąga):

Łączenie ludzi z pracą.
Widzę:
– ktoś szuka pracy
– ktoś szuka pracownika

A pod postem? Cisza.
Mój apel:
Zostaw reakcję.
Napisz komentarz.
Zapisz posta.
To dosłownie kilka sekund, a możesz realnie komuś pomóc.
Zysk? Niby żaden.
A jednak: satysfakcja + karma + algorytm (tak, on pamięta 😉).


3️⃣ Konferencja I love marketing

Nie było mnie, ale LinkedIn żył tym wydarzeniem.
Gratulacje dla wszystkich na scenie.
Dla nagrodzonych – brawo.
Dla nienagrodzonych – też brawo. (często to tylko kwestia czasu)


4️⃣ Mój projekt:

„Zobacz mnie → poznaj → polub → zaufaj → kup, jeśli chcesz”
Nie czekam, aż ktoś mnie „odkryje”.
To nie Netflix.

Ja wybieram osoby, które chcę mieć w swoim świecie:
– obserwuję
– włączam powiadomienia (tak, ten mały dzwoneczek 🔔)
– reaguję i komentuję, gdy mam coś sensownego do powiedzenia

Proste? Bardzo.
Robi różnicę? Zdecydowanie.

Tyle na dziś.
Bez spiny, bez planu contentowego na 3 miesiące.

Pomyślałam, że mogłaby być z tego seria…
Ale nie składam obietnic, których mogę nie dowieźć.

Wolność przedkładam nad konsekwencję za wszelką cenę 😉

Jeśli uznasz, że to komuś pomoże – podeślij dalej.

Chcesz ogarnąć LinkedIna i przestać sabotować własne zasięgi?
Daj znać.

Chcesz Gallupa – wiesz, gdzie mnie znaleźć.
A teraz: dobrego piątku 🍸

I szczególne pozdrowienia dla tych, którzy właśnie „cieszą się” przymusowymi dwutygodniowymi wakacjami w edukacyjnym systemie francuskim 😄

Magda - ta od Talentów i Linkedina
Post image by Magdalena Chalecka

Related Influencers