Dr Michał Wrzosek

Dr Michał Wrzosek

These are the best posts from Dr Michał Wrzosek.

34 viral posts with 8,531 likes, 1,183 comments, and 158 shares.
21 image posts, 0 carousel posts, 7 video posts, 0 text posts.

👉 Go deeper on Dr Michał Wrzosek's LinkedIn with the ContentIn Chrome extension 👈

Best Posts by Dr Michał Wrzosek on LinkedIn

Wkur🤬😠😡 strasznie, że reklamy sprzedają przekonanie, że każda piękna chwila potrzebuje alkoholu.
Nie potrzebuje.
Najpiękniejsze momenty w życiu nie są wyjątkowe dlatego, że jest w nich alkohol.
Są wyjątkowe dlatego, że są w nich właściwi ludzie.
Jeśli się zgadasz udostępnij to video dalej.
Niech słuszny przekaz poniesie się jeszcze bardziej niż ta tragiczna kampania piwa.
Bardzo łatwo namówić kogoś na piwo.
Znacznie trudniej usłyszeć: „Super, że dbasz o siebie”

A Ty co ostatnio usłyszałeś, kiedy odmówiłeś alkoholu albo zamówiłeś coś zdrowszego? 👇
To nie jest film o „menelach pod sklepem”. To film o nas.

❌ 1,5 miliona dzieci w Polsce wychowuje się w domach z problemem alkoholowym.
❌ Codziennie na nasze drogi wyjeżdżają pijani kierowcy.
❌ Większość z nas miała już nieprzyjemną, a czasem wręcz niebezpieczną sytuację przez pijaną osobę na ulicy.

Mamy ogromny problem z normalizacją. Zasłaniamy się tradycją, „jednym piwkiem po pracy” albo „kulturą picia”. A prawda jest taka, że branża warta miliardy robi wszystko, żebyśmy nie widzieli skutków:

👉 Rozbitych rodzin.
👉 Ciał rozmazanych na asfalcie.
👉 Przemocy, która dzieje się za ścianą u „porządnych sąsiadów”.

W tym materiale nie ma reklam. Nie ma lokowania. Jest tylko czysta, brutalna prawda o mechanizmie, w którym wszyscy bierzemy udział.

To nie jest czyjś problem. To jest nasz wspólny problem.

Jeśli uważasz, że o tym temacie powinno mówić się głośniej – podaj ten film dalej. Może dzięki temu ktoś dziś nie otworzy kolejnej butelki?

Link do reportażu: https://lnkd.in/d9VMHBaR
Post image by Dr Michał Wrzosek
Trafiłem na najbardziej bezczelny przykład normalizowania alkoholu.
W głowie mi się nie mieści, że takie rzeczy są w ogóle legalne.
I że ktoś może się pod czymś takim podpisać i jeszcze być z tego dumny.

Poniżej na zdjęciu widzicie Dyrektor Marketingu Carlsberga. 
(z przyzwoitości zakryłem twarz, choć post jest publiczny)

W każdym razie na zdjęciu i w poście na Linkedin Pani się bardzo cieszy, bo jej zespół wymyślił taką „świetną” kampanię.

Na festiwalu każdy mógł zrobić sobie zdjęcie, a chwilę później zobaczyć swoją twarz w prawdziwej reklamie piwa tej marki wyświetlanej w centrum miasta.

W poście czytamy, że to taki doskonały pomysł, bo każdy może wystąpić w reklamie.
I że to przykład tego, jak „mocny pomysł może wywrzeć większy wpływ niż potężny budżet mediowy”.

Z tym „wpływem” to się zgadzam.
Skala szkód jakie wyrządzają akcje normalizujące alkohol przechodzi ludzkie pojęcie.

To jest tworzenie w nas przekonania, że alkohol jest wszędzie i że zawsze musi być częścią dobrej zabawy:

– na festiwalu
– jako element wakacji
– podczas spotkania ze znajomymi
– uśmiechy na twarzach
– muzyka, impreza
– wolność
– relaks

Tylko że prawdziwe „obrazki” związane z alkoholem wyglądają zupełnie inaczej.

❌ Strach dziecka, kiedy rodzic wraca pijany 
❌ Płacz partnera po kolejnej awanturze
❌ Przemoc wobec najbliższych
❌ Wstyd następnego dnia 
❌ Rozpad rodziny
❌ Utrata pracy
❌ Samotność
❌ Smutek

Tego oczywiście w reklamie nigdy nie zobaczymy. 
Bo trudno byłoby sprzedać piwo, pokazując prawdziwą cenę jego nadużywania.

W tej akcji na maksa wkurza mnie jeszcze jej bezczelność.

Bo przecież to jest skrojone pod darmową promocję w social mediach, bez żadnych ograniczeń regulacyjnych i bez ponoszenia żadnej odpowiedzialności prawnej.

Cała akcja obliczona jest na to, że ludzie będą robić sobie zdjęcia, wrzucać je na swoje profile, oznaczać znajomych, udostępniać… a razem ze swoim zdjęciem pokażą tysiącom osób reklamę alkoholu.

Marka zaprojektowała mechanizm, w którym kolejne osoby same stają się nośnikiem komunikacji.

Czyli osiąga dokładnie to, czego chce – promocję piwa i zasięg – tylko że nie ponosi żadnych kosztów, nie musi przestrzegać przepisów i umywa ręce od konsekwencji.

Tak, zapłacili za billboard w Poznaniu.
Ale zasięg online jest już zupełnie za darmo.
I przecież to nie są posty marki, więc nie podlegają ograniczeniom prawnym.

Jak komuś się np. nie będą podobać brzydkie czerwone literki na górze, to sobie przecież przytnie zdjęcie 🤷 a kto się najbardziej ucieszy, że zniknął fragment z ostrzeżeniem?

Nie znam wyników, więc nie wiem, czy ta akcja okazała się dla marki sukcesem.

Ale wiem jedno – to pokazuje, że przepisy ograniczające reklamę alkoholu kompletnie nie nadążają za tym, jak działa dzisiejszy marketing, a w związku z tym marki prześcigają się, jak daleko można się jeszcze posunąć w imię zysku.

Co następne?

Gdzie jest granica?
Post image by Dr Michał Wrzosek
>50 mln zł przychodu w 2025 roku w Centrum Respo 🎉
+35% wzrostu rok do roku 🎉

2025 w liczbach:
👉 1,2 mln zł przychodu w jeden dzień – 31 grudnia, tuż przed podwyżką cen.
👉 147 444 zamówień przez cały rok
👉 71 - to nasz NPS (z 33 899 głosów)
👉6 500 000 unikalnych użytkowników odwiedziło naszą stronę www
👉 >51 440 nowych podopiecznych - ciągle docieramy do nowych klientów

Wiemy też, co wymaga poprawy.
I dokładnie to zrobimy – żeby 2026 rok był jeszcze lepszy i żebyśmy mogli pomóc jeszcze większej liczbie osób.

I teraz to, co dla mnie ważniejsze niż same liczby.
Oprócz tego, że budujemy porządą firmę i solidny biznes.
Robimy coś realnie dobrego.
Pomagamy ludziom być zdrowszymi, mieć więcej energii i lepiej żyć.

Jak przypominam sobie Michała z 2016 roku, który zakładał JDG z głową pełną pomysłów to jestem dumny. Od dietetyka na TikToku do przedsiębiorcy prowadzącego biznes w dużej skali.

Ogromne podziękowania dla całego zespołu Centrum Respo. To Wasze zaangażowanie, praca i pasja sprawiają, że ten projekt działa i rozwija się każdego dnia. Każdy z Was ma w tym realny udział.

Dziękuję też mojemu przyjacielowi i wspólnikowi Paweł Witkowski, który od zeszłego roku samodzielnie prowadzi operacyjnie firmę i dowozi to na najwyższym poziomie.

To nadal dopiero początek bo nasze ambicje są bardzo wysokie.
Post image by Dr Michał Wrzosek
❌ Australian Open 2020 – porażka w 1. rundzie kwalifikacji
❌ Australian Open 2021 – porażka w 1. rundzie kwalifikacji
❌ Roland Garros 2021 – porażka w 1. rundzie kwalifikacji
❌ Wimbledon 2021 – porażka w 1. rundzie kwalifikacji
✅ Wimbledon 2022 – awans do 2. rundy turnieju głównego
❌ US Open 2022 – porażka w 2. rundzie kwalifikacji
❌ Roland Garros 2023 – porażka w 2. rundzie kwalifikacji
❌ Wimbledon 2023 – porażka w 1. rundzie kwalifikacji
❌ US Open 2024 – porażka w 1. rundzie kwalifikacji
✅ Australian Open 2025 – awans do turnieju głównego, porażka w 1. rundzie
❌ Roland Garros 2025 – porażka w 2. rundzie kwalifikacji
❌ Wimbledon 2025 – porażka w 1. rundzie kwalifikacji
❌ US Open 2025 – porażka w 2. rundzie kwalifikacji
❌ Australian Open 2026 – porażka w finale kwalifikacji
✅ Roland Garros 2026 – PÓŁFINAŁ i dzisiaj o 15:00 walka w Finale 🔥

Maja Chwalińska udowadnia, że zwycięzca to po prostu przegrany, który spróbował jeszcze raz.

Przez lata próbowała przebić się do światowej czołówki tenisa. 
Na 14 wcześniejszych prób aż 12 razy odpadała przed turniejem głównym.

12 razy mogła odpuścić.
Powiedzieć „Nie nadaję się, to nie dla mnie”.
Zająć się czymś innym.
Ale ZOSTAŁA.

Za każdym razem wstawała, otrzepywała się i walczyła dalej.

Większość osób już dawno by odpuściła.
Masa ludzi już po pierwszej porażce rezygnuje.
A ona ciągle przegrywała i ciągle próbowała dalej.

Upadała i wstawała.
Nawet jak nie wychodziło, to się nie zrażała.
Próbowała na różne sposoby – jak nie drzwiami to oknem.

I dlatego dziś gra w Finale Roland Garros.

Jak wygra, to w rankingu z nr 114 awansuje na nr 14.
A nawet jak przegra to będzie na 21. miejscu, czyli +93 pozycje w tabeli.

W czasach, gdy wielu rezygnuje po pierwszym niepowodzeniu, historia Mai pokazuje, że warto wierzyć w siebie, pracować i walczyć do końca.

Ale „walczyć” to nie znaczy „czekać aż szczęście się uśmiechnie”.

Temu szczęściu trzeba pomóc.
I to jest walka.

To jest pójście na trening następnego dnia po porażce.
To jest kolejny tysiąc powtórzeń, jak jesteś turbo zmęczony, masz dość, nie widzisz efektów.
I to jest wyjście na kort nawet jak inni już dawno przestali wierzyć, że coś z tego będzie.

Bo sukces przychodzi nie do tych, którzy nigdy nie przegrywają, ale do tych, którzy mimo porażek nigdy się nie poddają.

Brawo Maja – Ty już jesteś prawdziwą zwyciężczynią!
Post image by Dr Michał Wrzosek
Boli mnie absurd wokół Mundialu.
To powinno być największe święto piłki.
A jest największa promocja alkoholu, chipsów i słodkich napojów.

FIFA idzie w tym roku na rekord – 48 drużyn, 104 mecze, 38 dni mistrzostw, a dzięki temu też:

– największa widownia (podobno ok. 6 mld ludzi) 
– największe wpływy z reklam (w tym cyklu mają zgarnąć 11 mld USD)

Ok, niech zarabiają.
Ale dlaczego przy tym pomagają w promowaniu syfu?

Boli mnie sam fakt, że takie reklamy są pokazywane w trakcie Mundialu, ale też to, że biorą w nich udział piłkarze.

Przez 90 minut oglądamy ludzi, którzy zbudowali kariery na:
+ diecie
+ dyscyplinie
+ ostrych treningach
+ rezygnowaniu z tysięcy pokus

A potem w przerwie dostajemy przekaz:

„Piwo jest nieodłącznym elementem kibicowania”
„Mecz najlepiej smakuje z paczką chipsów”
„Bez Coli nie ma prawdziwych emocji”

Messi został twarzą piwa Michelob Ultra. 
W reklamie z kilkoma innymi piłkarzami gra spontaniczny mecz, w którym nagrodą jest piwo. 
Na koniec wszyscy uśmiechnięci wznoszą butelki.

Serio?!
Dla najlepszych piłkarzy szczytem marzeń po morderczym wysiłku jest wypicie browara?

Lay's mają kampanię wokół Messiego, Beckhama, Thierry'ego Henry'ego i Alexii Putellas, przekonującą, że bez chipsów nie ma prawdziwego oglądania meczu.

Erling Haaland wystąpił w globalnej kampanii Budweisera „Let It Pour” w towarzystwie legendarnego Jürgena Kloppa.

Coca-Cola, która jest związana z FIFA od 1974 r., pokazuje się jako naturalny towarzysz piłkarskiego święta.

Każda z tych reklam to precyzyjnie zaprojektowana manipulacja emocjonalna.

Te koncerny często nie sprzedają produktu wprost.

Pokazują np. grupę przyjaciół, gol w 90. minucie, śmiech, radość, celebrację...
... i do tego piwo, chipsy, Cola.

Dzięki temu trwale grawerują w mózgach widzów – zwłaszcza najmłodszych – skojarzenia:

mecz = piwo + chipsy + słodkie napoje

Sprzedaje się poczucie, że potrzebujesz tych produktów, jeśli naprawdę chcesz doświadczyć futbolowego święta.

Co za absurd!

Czy serio wierzysz, że Messi po tym, jak strzelił hat-tricka, poszedł do szatni, otworzył piwko i zagryzał chipsami?
Czy wyobrażasz sobie, żeby Mbappé świętował wygraną sześciopakiem browara?
Czy myślisz, że Ronaldo zawdzięcza swoją formę piciu słodkich napojów?

Ci piłkarze sami tego gówna do ust nie włożą. 
Ale nam sugeruje się, że to robią.

I taki nastolatek później naśladuje swojego idola.

Dlatego nie kupuję argumentu:
„Przecież to tylko reklama”

NIE
To dużo większy problem.

Od dziecka jesteśmy uczeni tych szkodliwych wzorców.
Bombarduje się nas takimi przekazami nawet w trakcie święta sportu.
A później dziwimy się, że mamy plagę otyłości albo gigantyczne problemy z pijaństwem.

Mamy i będziemy mieć dopóki to będzie nadal regulacyjna jazda bez trzymanki, w której kasa jest ważniejsza niż zdrowie ludzi.
Post image by Dr Michał Wrzosek
Mam 100 tys. obserwujących na LinkedIn 💪
Cel osiągnięty – D.Z.I.Ę.K.U.J.Ę.

Lubię stawiać sobie duże cele liczbowe – tak już mam.
Dla LinkedIna to było właśnie 100 tys. followersów.

Tą „setką” przekroczyłem granicę 3,5 mln osób, które obserwują mnie w sieci:

1 065 551 – TikTok
828 tys. – Facebook 
731 tys. – Instagram 
816 tys. – YouTube 
100 tys. – LinkedIn

→ W social mediach działam od lat, ale na Linkedin zacząłem aktywnie publikować dopiero w kwietniu 2024, mając 5 tys. kontaktów.
→ Rok później – w kwietniu 2025 – było już 62 tys. obserwujących.
→ Dziś – 2 lata po starcie – stuknęło 100 tys. followersów, w tym 10 tys. osób to kontakty, a ponad 90 tys. po prostu followuje moje konto.

+++

Rok do roku mój Linkedin rósł tak:

–2024–
144 posty
4 863 287 wyświetleń
59 417 interakcji
48 386 obserwujących

–2025–
269 postów
11 034 181 wyświetleń
142 008 interakcji
88 229 obserwujących

–2026–
68 postów (do końca kwietnia)
11 231 152 wyświetlenia (ost. 365 dni)
150 559 interakcji (ost. 365 dni)
100 690 obserwujących (stan na: 30.04.2026)

Łącznie:
481 postów
~1,2 mln znaków 
~800 godzin pisania

Duuuuużo…

+++

Co teraz?

1️⃣ LinkedIn będzie nadal inny niż pozostałe kanały

Od początku treści na Linkedina są dedykowane. To nie jest kopia ani kanał „przy okazji”.

Jasne, piszę o odcinkach podcastu, czasem wskakują rolki albo share'uję film z YT, ale jednak większość tego, co tu publikuję, to długie formy pisane tworzone specjalnie na Linkedina.

2025 był pod tym kątem intensywny do granic rozsądku. Publikowałem tu praktycznie codziennie – średnio ponad 5 razy w tygodniu.

Teraz trochę zmniejszę tempo, ale nadal na pewno kilka czy kilkanaście razy w miesiącu będę tu dzielił się przemyśleniami. To będą treści, które znajdziecie tylko tu. I chcę, żeby to zawsze był mega mocny content.

+++

2️⃣ Więcej tematów ważnych społecznie

Nadal będę pisał o biznesie, marketingu, marce osobistej i mądrym zasuwaniu. 
To się nie zmienia.

Ale myślę, że coraz więcej będzie też tematów ważnych społecznie, jak np. szkodliwość alkoholu, zdrowie psychiczne, współczesna rodzina, itd.

Są po prostu takie rzeczy, które realnie mnie wkurzają, a ja nie potrafię (i nie chcę) siedzieć cicho.

Wychodzę z założenia, że skoro mam zasięg, to chcę go wykorzystywać w dobrej sprawie.

+++

3️⃣ Dziękuję za Wasze zaangażowanie i proszę o więcej

Każdego miesiąca zostawiacie ok. 1-2 tys. komentarzy pod moimi postami.

Nie jestem w stanie odpisać na każdy, ale czytam.

A co najważniejsze – czytają też inni.

Dlatego dziękuję.
Dzięki, że tu jesteście.
Dzięki, że reagujecie i piszecie.
Dzięki, że swoimi przykładami dodajecie taką masę wartości.

Serio, niesamowicie cieszę się z tego, że postami mogę wywoływać jakieś tematy, a później Wy – swoimi komentarzami – wynosicie te dyskusje kilka poziomów wyżej.

Dzięki. Oby tak dalej!

+++

Dlatego pytam wprost:

Jakie tematy ważne społecznie Ciebie ruszają?
O czym chcesz tu przeczytać?
Masz do mnie jakieś pytanie?

👇 Napisz w komentarzu 👇
Post image by Dr Michał Wrzosek
Przejechałem Tour de France! 🚴🇫🇷
To była najcięższa rzecz jaką zrobiłem w życiu.
170 km i ponad 5000 metrów przewyższenia.

Od 50km miałem dość i chciałem odpuścić.

Jeśli kiedyś pomyślę, że mam ciężki trening, przypomnijcie mi tę trasę 😅
Tak szybko, jak ten post się pojawił, tak szybko zniknął.
Czyżby autorowi jednak zrobiło się wstyd?
A może pod postem pojawił się hejt?
I to on skłonił do refleksji?

Wczoraj o 17:00 na profilu Łukasza Piszczka na Instagramie wskoczył taki post:

Łukasz Piszczek i Jerzy Dudek – dwie legendy polskiej piłki, idole, symbole dyscypliny, ludzie, których oglądały miliony Polaków...
...co reklamują?
PIWO

I to w stylu:
mecz = alkohol
kibicowskie rytuały = piwko
emocje sportowe = otwórz browara

Czyli dokładnie ten przekaz, który od lat niszczy nam społeczeństwo.

Wczoraj zobaczyłem ten post i zrobiłem na szybko screena, bo aż nie dowierzałem. 
Wszedłem kilka godzin później i już tego posta nie było.

Ale i tak chcę o tym powiedzieć, bo boli mnie to, że takie treści piszą ludzie, których sam sportowo podziwiam.

Jestem gigantycznym fanem piłki nożnej.
Dorastałem na meczach reprezentacji i dzisiaj też regularnie oglądam mecze.
Piszczek i Dudek to dla mnie nazwiska kultowe.

I jeśli nawet sportowe autorytety – ludzie sukcesu, profesjonalni piłkarze, ikony dla młodych – dalej normalizują alkohol, to jak my chcemy cokolwiek zmienić jako społeczeństwo?

W Polsce alkohol od zawsze wciska się praktycznie wszędzie:

🍺 mecz
🍺 lek na stres 
🍺 nagroda za sukces
🍺 pocieszenie po porażce
🍺 spotkanie ze znajomymi
🍺 wesela, urodziny, wigilie, święta, imprezy fimowe, karnawał, majówka, grilll, długi weekend…

„Odpowiedzią” zawsze jest „piwko”.

I później dziwimy się, że ludzie nie widzą problemu:
„to tylko piwo – przecież to normalne”

NIE – to nie jest TYLKO piwo.
NIE – to nie jest NORMALNE.

( - ) 16,5 miliona piw kupują Polacy każdego dnia.
( - ) 12 litrów czystego alkoholu spożywa przeciętny Polak rocznie.
( - ) 123 000 punktów sprzedaży alkoholu działa w naszym kraju i rozsiewa tę truciznę.

I do czego to prowadzi?

( - ) 1,5 miliona dzieci w Polsce wychowuje się w domach z problemem alkoholowym.
( - ) 110 osób dziennie umiera w naszym kraju w związku z alkoholem – jesteśmy pod tym względem na 2. miejscu w Europie.

Alkohol to jedna z najbardziej szkodliwych substancji, jakie istnieją.

A jednocześnie dalej budujemy kulturę, w której alkohol jest symbolem relaksu, męskości, emocji i wspólnoty.

Zasłaniamy się „jednym piwkiem”, „kibicowskimi rytuałami”, „tradycją”, a później z konsekwencjami mierzymy się wszyscy, w tym nasze dzieci.

Wszystkie osoby publiczne mają gigantyczny wpływ na społeczeństwo.
Ale takie nazwiska mają nieproporcjonalnie większy.
I ciąży na nich jeszcze większa odpowiedzialność.

Jestem wściekły, kiedy widzę, że tego nie rozumieją.
Naprawdę są granice tego, co można zrobić dla pięniedzy…
Post image by Dr Michał Wrzosek
Zdrowie w Polsce potrzebuje zasięgu.

Dlatego pomyślałem, że fajnie będzie wykorzystać własne zasięgi, kontakty i możliwości do tego, żeby zapraszać znane osoby, sportowców, influencerów i osoby publiczne do wspólnego tworzenia materiałów promujących zdrowy styl życia.

Nie po to, żeby było głośniej dla samego hałasu.
I nie po to, żeby cokolwiek sprzedawać.

Tworzymy materiały non-profit.
O zdrowiu.
O alkoholu.
O zdrowiu psychicznym i depresji.
O odżywianiu i nawykach, które latami niszczą nas po cichu.

Te treści robią milionowe wyświetlenia.
I pod niemal każdym materiałem pojawiają się te same komentarze.
Że to powinno być w telewizji.
Że to jest potrzebne.
Że to jest ważne.

Dlatego mam nadzieję, że w najbliższej przyszłości,
zamiast kolejnych reklam piwa, fast foodów i napojów, 
zobaczycie coraz więcej materiałów promujących wartości, o których trzeba mówić głośno i często.

To jest jeden z ważniejszych projektów dla mnie w tym roku. Żeby razem z innymi osobami robić więcej dobra.
Łatwo zrzucić na brak talentu.
Dużo trudniej wytrwać, kiedy Ci kompletnie nie wychodzi.

Jak zaczynasz, to na początku będziesz słaby.
To normalne – wszyscy na starcie tak mają.
Od Ciebie zależy, co z tym zrobisz.

Możesz odpuścić (jak większość).
Możesz znaleźć milion wymówek (w tym brak talentu).
Albo możesz spróbować jeszcze raz, a później kolejny i następny...

#1
Pół roku temu nie potrafiłem przepłynąć jednego basenu bez zatrzymania.

Zaparłem się jednak, bo chciałem wystartować w zawodach Ironmana.
Znalazłem trenera i przez 4 m-ce spędziłem 43 h na basenie.

W kwietniu zrobiłem pierwszy raz połówkę Ironmana.
Ostatnio zrobiłem to znów w Krakowie.
W tym roku też zaliczyłem pierwsze zawody Open Water – 2,5 km w oceanie.
Nie zdobyłem złota, ale nie byłem też ostatni.
A w ogóle turbo dumny jestem z tego, że nie poddałem się, nawet kiedy byłem w pływaniu mega kiepski, nic mi nie wychodziło i wszyscy wokół byli lepsi.

#2
W relacje też byłem słaby.
Przez lata, jak coś mnie zraniło, karałem ciszą.

To był autopilot.
Po prostu taki wzorzec wyniosłem z domu.

Mnóstwo czasu potrzebowałem, żeby zrozumieć, że takim zachowaniem ranię najbliższych.

A potem w ciul pracy poszło na to, żebym to przepracował i nauczył się reagować inaczej.

#3
Pisanie też nigdy nie było moją mocną stroną.

W liceum nauczycielka polskiego powiedziała, że nie zdam matury z tego przedmiotu.
Patrząc na moje ówczesne rozprawki, trudno było się z nią nie zgodzić.
Nie byłem tym uczniem, który potrafił pięknie ubrać myśli w słowa.
Nie miałem za grosz talentu do pisania.

A tu proszę – kilka książek później i kilka tysięcy postów później wychodzi mi to już chyba całkiem sprawnie skoro to czytasz.

Żadna z tych umiejętności nie spadła mi z nieba.
Po prostu poświęciłam na nie tysiące godzin z życia.

Zresztą nic wartościowego nigdy nie spada z nieba.
Nieważne, czy mówimy o sukcesie w pracy, szczęśliwym związku, nauczeniu się nowej umiejętności czy ukończeniu Ironmana.
Cokolwiek sobie wymarzysz, będziesz musiał na to ostro zapracować.

Marzenia są za darmo. 
Ale ich realizacja już nie.

To Cię będzie kosztowało:
– setki godzin ćwiczeń
– zapi*przanie więcej niż inni
– odmawianie sobie przyjemności
– działanie nawet wtedy, kiedy nie widać efektów
… i tak całe lata.

Aż w końcu coś zaskoczy.

Ciężka praca, konsekwencja i systematyczność nadal są jednymi z najbardziej niedocenianych, a jednocześnie najskuteczniejszych sposobów na osiąganie celów.

Oczywiście – nie musisz tego robić.
W ogóle nic nie musisz robić. Naprawdę.

Ale jeśli za rok chcesz być w innym miejscu niż dziś, to od jutra musisz zacząć robić coś inaczej. Bo jeśli nic nie zmienisz, nic samo się nie zmieni.
Post image by Dr Michał Wrzosek
Przeraża mnie widok 3-latków scrollujących TikToka.

Na wakacjach więcej dzieci je z tabletem niż bez.

W najnowszym odcinku mojego podcastu „Rezultaty” rozmawiam o rodzicielstwie i ekranach z Zofią Ożarek-Wodzinowską, twórczynią internetową znaną w sieci jako Migatomama oraz autorką edukacyjnych bajek dla dzieci.

Oficjalne zalecenia WHO są jasne:
do 2. roku życia zero ekranów

❌ nie „czasem”
❌ nie „mało”
✅ ZERO

Zofia nie pokazywała swojemu synowi żadnych ekranów do 2. r.ż. – zero telewizora, komputera, tableta czy smartfona. Dzisiaj synek ma 3,5 roku, więc te ekrany powoli wchodzą, ale powoli.

My również nie dawaliśmy naszemu synowi żadnego ekranu, jak był tak mały, więc bardzo podpisuję się pod tą ideą.

Rozumiem, że rodzice czasem potrzebują odpocząć, ale jednak za tę wygodę rodzica, dziecko będzie musiało kiedyś „zapłacić”.

Zofia powiedziała wprost:
„robimy z naszego dziecka małe zombie”.

+++

Na takim TikToku treści są dynamiczne, głośne, często mają wywołać strach czy niepokój – rodzic nie kontroluje tego, co wyświetla się maluchowi.

Ponadto, algorytm jest zaprojektowany tak, by uzależniać. To działa jak automat w kasynie – zmienna nagroda, nieprzewidywalność, wyrzut dopaminy.

Jak taki 3-latek ma sobie poradzić z tym zalewem emocji?

+++

Ludzie mówią:
„my oglądaliśmy bajki i żyjemy”.

Tylko że my oglądaliśmy spokojne bajki typu Reksio:
+ stonowane kolory
+ prosta historia
+ wolne tempo

Dzisiaj bajki są inne i dziecko jest bombardowane:

– bodźcami
– jaskrawymi kolorami
– nagłymi zwrotami akcji 
– bardzo wyrazistą mimiką postaci
– nienaturalnie wysokimi dźwiękami

To wszystko powoduje, że może czuć się zagubione i przebodźcowane.

+++

Setki razy słyszeliśmy też:
„ale bez ekranu on nie je”

Kiedy ostatnio byłem na wyjeździe z moim synem oraz moim przyjacielem i jego synem robiliśmy z posiłków różne gry.

1️⃣ Opowiedziałem chłopcom, czym się zajmuję. Dzieci od razu podchwyciły i pytały „panie dietetyk, co pan sądzi o pomidorze?”

2️⃣ Zaproponowałem jedzenie według kolorów „teraz wszyscy jemy coś żółtego”. Ktoś jadł paprykę, ktoś ryż z curry, a ktoś jajecznicę. Maluchy sobie potem same to wymyślały – one, nie ja.

3️⃣ Super sprawdza się też opowiadanie, co daje nam jedzenie. Mali chłopcy chcą mieć duże bicepsy, wtedy wujek napinał mięśnie i mówił „no to musimy mieć na talerzu jakieś źródło białka np. grillowane mięso”.

Po 3 dniach zniknęła potrzeba ekranu u synka mojego przyjaciela.
Po powrocie do domu – utrzymali to.

Czy to wymaga energii? Tak.
Czy wymaga zaangażowania? Tak.
Czy działa? Tak.

+++

Naprawdę można wychować dziecko bez zagłuszania wszystkiego ekranem.

A Ty – jak podchodzisz do ekranów w rękach dzieci?

👇 Napisz w komentarzu.
🔊 I posłuchaj całej rozmowy, bo mówimy też o tym, że brak ekranów wcale nie oznacza wykluczenia.
Dawno zrozumiałem, że pytanie: „Czy mi się w tej chwili chce?”
jest dużo mniej istotne niż: „Czy to przybliża mnie do życia, którego chcę?”

Jak mam zaplanowane, to wstaję i działam.
Nie zastanawiam się, czy mi się chce.

Chodźby to była najtrudniejsza rzecz do zrobienia, to po prostu siadam i robię aż zrobię.

Jeśli mam być szczery, to jest to chyba mój najmocniejszy skill.

Tylko ten jeden.
Ale on jest kluczowy.

1️⃣ Od 12 lat codziennie publikuję content. To ponad 4000 dni. Przynajmniej kilkaset z nich mi się nie chciało, byłem zmęczony albo miałem gorszy humor, a i tak pisałem, nagrywałem i publikowałem. Robiłem to dlatego, że wcześniej podjąłem taką decyzję i wiedziałem, że jest to ważne.

2️⃣ Zrobiłem ostatnio połówkę Ironmana, bo od lat regularnie trenuję, a przez 4 m-ce przed zawodami trenowałem po 2x dziennie. W sumie w 6 m-cy zaliczyłem 476 h pływania, biegania i roweru, nawet jak był upał, deszcz, jak mi się nie chciało, albo jak mi kompletnie nie wychodziło (zwłaszcza w pływaniu byłem mega cienki).

3️⃣ Od 5 lat budujemy z Paweł Witkowski Centrum Respo, w którym dzisiaj pracuje prawie 200 osób. W tym czasie były setki przyjemnych momentów i zbijania piątek. Ale było też mnóstwo trudnych chwil i rozmów, na które kompletnie nie miałem ochoty, ale – ponieważ były niezbędne – to siadaliśmy i je przeprowadzaliśmy.

Ja też nie mam w życiu samych przyjemnych chwil.
Nie jestem cyborgiem i nie zawsze mi się chce.

Ale nauczyłem się obsługi samego siebie.

Po pierwsze 👉 skracam czas od myślenia do działania. Im szybciej, tym lepiej. Co masz zrobić jutro, zrób dziś.

Po drugie 👉 obietnice złożone sobie traktuję jeszcze poważniej niż te złożone innym.

Po trzecie 👉 dla mnie życie nie polega na tym, żeby cały czas było lekko i przyjemnie. Lubię się zmęczyć, ciężko pracować, przekraczać swoje granice i udowadniać sobie, że dowiozę.

I to sprawia, że jak sobie coś planuję, to po prostu to robię.

Jasne, jak coś przestaje mieć sens, to bez problemu odpuszczam.
Ale jak okoliczności się nie zmieniają, to jadę z planem.

Nie negocjuję sam ze sobą.
Nie czekam aż najdzie mnie ochota.
Nie idę posprzątać czegoś bez sensu.
Nie odkładam na „od poniedziałku” albo „od stycznia”.
Nie liczę na lepszy humor, słońce za oknem albo wenę.
Nie mówię sobie, że „ten task czeka na lepszą wersję mnie”.

Jak dzień wcześniej zaplanowałem rzecz, która w największym stopniu popchnie projekt do przodu, to od niej zaczynam kolejny dzień. Po prostu siadam na tyłku i robię.

I szczerze mówiąc, nie znam ani jednej osoby, która osiągnęła coś ponadprzeciętnego, kierując się nastrojem.

Nie chce Ci się iść do pracy?
Mi też czasem się nie chce.

Nie chce Ci się zrobić treningu?
Uwierz, znam to.

Nie chce Ci się nagrać materiału?
Witaj w klubie.

Ale pomyśl, które pytanie jest dla Ciebie ważniejsze:

„Czy mi się w tej chwili chce?”

czy

„Czy to przybliża mnie do życia, którego chcę?”
Post image by Dr Michał Wrzosek
Żyjemy tak, jakby nam się wszystko należało.
A miliony ludzi chciałyby mieć takie problemy jak my.

Warto zatrzymać się na chwilę i docenić to, co mamy.

Za co w swoim życiu jesteś wdzięczny?

Ja zacznę: moi bliscy i zdrowie.
“Mam problem.”

Z jedzeniem, które szkodzi.
Z alkoholem, który jest wszędzie.
Z emocjami, o których faceci nie mogą mówić.
Z depresją, która ma być wstydem.
Z udawaniem, że wszystko gra… kiedy w środku się sypiesz.

Jeśli czujesz to samo - udostępnij.
Wyprowadziłem się z Polski.

Nie wiem na ile.
Traktuję to jako eksperyment.
Prawdopodobnie pierwszy z wielu.

W każdym razie → mieszkamy teraz w Hiszpanii.
A powodów jest kilka…

1️⃣ Chcę zobaczyć, jak żyje się w innym miejscu

Polska jest świetnym krajem do życia – pięknym, bezpiecznym, rozwojowym, ale ja po prostu chcę też spróbować czegoś innego.

Miejsce definiuje sposób, w jaki żyjemy: te same drogi, podobny rytm dnia, wypracowane schematy. Czasem warto zmienić kontekst, żeby otworzyć się na inny sposób myślenia.

To, że padło na Hiszpanię, to trochę przypadek. Zamieniliśmy się miejscami z właścicielami domu, który wynajmujemy w Polsce. Oni chcieli na chwilę wrócić do Polski, więc my pojechaliśmy na wakacje do ich domu w Hiszpanii. Spodobało nam się, więc kupiliśmy kolejny bilet – tym razem w jedną stronę.

2️⃣ Mamy 1,5 roku na testy zanim Antek pójdzie do szkoły

Nasz syn jest jeszcze w przedszkolu. Moim zdaniem, to ostatni moment na takie dynamiczne zmiany bez większych konsekwencji. Jak już pójdzie do szkoły, nie wyobrażam sobie zmieniać mu środowiska co pół roku. Teraz jeszcze możemy się tym „pobawić”.

A szczęśliwie trafiliśmy tu na przedszkole, które jest wysoko w światowych rankingach i które Antek absolutnie uwielbia. Win-win.

3️⃣ Więcej czasu razem

Wyjazd miał mi też dać więcej czasu z rodziną i daje. To nie są wakacje, prowadzimy normalne życie, pracujemy, ale jednak ta praca jest inaczej poukładana i z tego bardzo się cieszę, bo mamy więcej czasu dla siebie.

4️⃣ Energia

Nienawidzę jesienno-zimowych miesięcy w Polsce. Jak jest zimno, ciemno, szaro, mam po prostu energetyczny zjazd.

Hiszpania to nie jest 30 stopni non stop, ale jednak jest dużo cieplej i więcej słońca.

5️⃣ Ironman

W tym roku robię Ironmana, a miejsce, do którego przyjechaliśmy, jest idealne pod kątem treningów.

+ świetne trasy rowerowe
+ morze do pływania open water
+ temperatura, która pozwala trenować bez walki z pogodą

6️⃣ Anonimowość

Rzadko o tym piszę, ale czasem fajnie jest nie być „tym gościem z internetu”.

Jestem mega wdzięczny za to wszystko, co daje mi rozpoznawalność. Po prostu czasem miło jest od tego odpocząć i być anonimową osobą, na którą nikt nie zwraca uwagi.

+++

Docelowo chciałbym żyć w trybie:

> > co pół roku gdzie indziej – od Alaski po Hawaje < <

To wizja, którą mam w głowie, ale „do realizacji” dopiero, jak Antek będzie dorosły.

Na razie testujemy – ja po prostu naprawdę wierzę, że życie jest za krótkie, żeby przeżyć je tylko w jednym kodzie pocztowym.

A Ty – co być powiedział/a na opcję biletu w jedną stronę?
Post image by Dr Michał Wrzosek
Idealny moment nigdy nie nadejdzie.
Dlatego zrób teraz to, co odkładasz od dawna.

I udostępnij tę rolkę komuś, kto ciągle mówi “od jutra”.
Łatwo powiedzieć: „miała szczęście”. 
Trudniej zobaczyć, ile to kosztowało. 
Bo każdy widzi efekt. 
Ale niewielu zwraca uwagę na drogę, która do niego prowadzi.

Znasz to? Udostępnij tę rolkę dalej! ❤️
Dziś pożegnałem mojego dziadka.
Trudny dzień.
Ale też dzień, który przywołał mnóstwo pięknych wspomnień, o których dawno nie myślałem.

Często ludzie pytają mnie, skąd u mnie taka smykałka do marketingu.
I przez lata odpowiadałem: nie wiem.
Dopiero dziś uświadomiłem sobie coś, o czym chyba na jakiś czas zupełnie zapomniałem.

Mój dziadek był jednym z pionierów nauki o marketingu w Polsce i przez wiele lat profesorem SGH.
Zajmował się badaniami rynku, konkurencji i strategii marketingowych, a jego książki przez lata były podstawową literaturą dla studentów ekonomii i marketingu w Polsce.

Pamiętam, że gdy miałem jakieś 15–16 lat, czytałem jego książki o marketingu.
Nie rozumiałem z nich wtedy prawie nic.
Ale pamiętam, że je czytałem.
I dziś dotarło do mnie, że chyba właśnie wtedy gdzieś podświadomie zaczęła się moja fascynacja ekonomią, biznesem i marketingiem.

Dziś przypomniałem sobie też coś jeszcze.
Dlaczego tak bardzo kocham podróżować.

Mój dziadek jak na czasy, w których żył był ogromnym podróżnikiem.
Uwielbiał świat.
Uwielbiał odkrywać nowe miejsca, nowe kultury, nowych ludzi.
Ta ciekawość świata zawsze była w nim ogromna.

Był też dla mnie ogromną inspiracją naukową.
Był doktorem, profesorem i przez ponad pół wieku był związany z SGH, gdzie uczył kolejne pokolenia studentów i pełnił ważne funkcje na uczelni, m.in. prorektora i kierownika katedr związanych z rynkiem i marketingiem.

Kiedy byłem dzieckiem, bardzo chciałem być kiedyś taki jak on.
Z czasem gdzieś o tym zapomniałem.
Ale dziś ta myśl wróciła do mnie bardzo mocno.

Dziś po prostu poczułem ogromną wdzięczność.

Za inspirację.
Za przykład.
Za ciekawość świata.

Dziękuję, Dziadku.
Post image by Dr Michał Wrzosek
Większość ludzi przecenia pomysły.
I dramatycznie NIE docenia egzekucji.
Dlatego tak niewielu osiąga topowe wyniki.

Od tego zaczęliśmy rozmowę z Marcinem Prokopem, który jest moim gościem w najnowszym odcinku „Rezultatów”.

Marcin jest marką samą w sobie. Od ponad 30 lat utrzymuje się na szczycie branży, w której większość gwiazd znika po kilku sezonach. Uznałem, że to świetna osoba do rozmowy o sukcesie i czynnikach, które na niego wpływają.

Już na początku rozmowy Marcin powiedział coś, z czym zgadzam się w 100%:

„Pomysły są tanie. Wartość pojawia się dopiero wtedy, gdy zaczynasz je realizować”.

Większość wykłada się już przy pierwszym problemie.

Pierwszy klient nie kupuje.
Pierwszy post ma mało like'ów.
Pierwsze wysłane CV kończy się odmową.
Pierwszy miesiąc diety nie daje spektakularnych efektów.

Ludzie dochodzą wtedy do wniosku:
„Kiepski ten pomysł, trzeba wymyślić nowy, lepszy”

Nie szukają powodu, dla którego coś się nie udaje, w sposobie realizacji, tylko w samym pomyśle.

I wtedy koło się zamyka.
Bo tamten pomysł porzucają. 
Szukają nowego – „lepszego”. 
A przy problemie? Kolejna zmiana kursu.

Skoro non stop zmieniasz kurs, to nie dziw się, że nie jesteś w stanie nigdzie dopłynąć.

W tej całej grze chodzi przede wszystkim o:

KONSEKWENCJĘ I REGULARNĄ PRACĘ

- - -
Marcin opowiedział przykład Nicka Cave'a.

Ludziom wydaje się, że artyści tworzą pod wpływem natchnienia – że siadają przy fortepianie i magia po prostu się wydarza.

Tymczasem Nick Cave pisze piosenki jak pracownik biurowy – codziennie 9-17. Czasem napisze trzy piosenki, a czasem dwa wersy, ale codziennie wykonuje swoją pracę niezależnie od tego, czy danego dnia akurat ma ochotę, motywację albo wenę.
- - -

Tak jest w każdej dziedzinie.

Wygrywa ten, kto:
+ działa od razu, bez odkładania
++ codziennie wykonuje małe kroki do celu
+++ nie zraża się przy pierwszych problemach
++++ konsekwentnie i odważnie idzie po swoje

Czy szczęście gra jakąś rolę?
TAK – ale ono sprzyja przygotowanym.

Na drodze każdego z nas pojawiają się ludzie, przypadki, zbiegi okoliczności i okazje do wykorzystania.

To są okna transferowe.
Od Ciebie zależy, co z nimi zrobisz.

Możesz odmówić.
Możesz uznać, że nie jest gotowy.
Możesz zostać tam, gdzie czujesz się bezpiecznie.

Albo możesz zaryzykować.

A jeszcze lepiej – nie czekać, tylko samodzielnie tworzyć dla siebie takie okazje.

Odezwać się do nieznajomego.
Wysłać tego maila.
Podjąć próbę.

Na 10 prób może 9 nie wyjdzie.
Ale może ta 1 otworzy Ci akurat Twoje kolejne okno transferowe.

Zapraszam do wysłuchania całej rozmowy, bo tam jest naprawdę kopalnia mądrości życiowej.

A jakie było Twoje ostatnie okno transferowe? 
Co z nim zrobiłeś? I jakie lekcje z tego wyciągasz?
👇 Napisz w komentarzu. Niech więcej osób – szczególnie młodych – z tego skorzysta.
Post image by Dr Michał Wrzosek
Współczesna rodzina wygląda dobrze tylko na Instagramie.
W rzeczywistości coraz więcej z nich się rozpada.

❌ 1/3 małżeństw rozwodzi się w ciągu pierwszych 15 lat.
❌ Ogromna część z konieczności funkcjonuje „na odległość”.
❌ Ale równie dużo żyje niby ze sobą, a naprawdę obok siebie.

W najnowszym odcinku mojego podcastu „Rezultaty” rozmawiam o polskich rodzinach z prof. Mariuszem Jędrzejko, pedagogiem i socjologiem, profesorem Wydziału Psychologii Wyższej Szkoły Kształcenia Zawodowego we Wrocławiu.

Co się właściwie stało?

1
Z jednej strony mamy setki tysięcy mężczyzn, którzy z konieczności fizycznie znikają z domu „za pracą”:

– kierowcy, którzy są tygodniami w trasie
– pracownicy budów wyjeżdżający o 2-3 w nocy, żeby na rano dojechać do największych polskich miast

To ludzie, którzy widzą swoje dzieci tylko w weekend i później te rodziny trzeba „kleić”, bo nie da się budować relacji, będąc ciągle poza domem.

2
Z drugiej strony mamy rodziny, które niby żyją razem, ale i tak się nie widzą:

– wyjazd do pracy o 6-7 rano
– 2 godziny w korkach
– praca do 17-18
– powrót do domu o 19-20
– a później kolejne godziny z laptopem

Formalnie wszystko się zgadza, bo mieszkają razem, ale realnie dzieci już śpią albo zaraz zasną, a rodzice są wiecznie zmęczeni i ich rozmowy ograniczają się w zasadzie tylko do domowej logistyki.

Takich rodzin są miliony.

Część z tych ludzi pędzi, bo musi.
Ale ogromna część pędzi, bo chce.

Tak.
CHCE.

Myślą, że „muszą”:

( – ) „Muszę pojechać”
( – ) „Muszę kupić”
( – ) „Muszę mieć”

Ale to nieprawda.

Możesz, ale nie musisz.

Ty tak naprawdę CHCESZ mieć:
→ wakacje „jak koleżanka z pracy”
→ większe mieszkanie
→ lepszy samochód

Takie życie pięknie wygląda z zewnątrz, ale często jest życiem ponad stan.
I za nie też trzeba słono zapłacić.

Według prof. Mariusza Jędrzejko to jest jeden z najważniejszych czynników, który rozwala dziś polskie rodziny.

Przez to, że „sukces” jest tak silnie powiązany z tym, co mamy i czym jeździmy, kupujemy rzeczy, których wcale nie potrzebujemy i na które nas nie stać.

Polskie domy i auta w większości należą do banków.
Życie „pod korek”, żeby wyglądało dobrze.
Pożyczki na 30 lat.

Finalnie Polacy płacą tym, że:
( – ) nie mają czasu na kolację
( – ) nie mają siły na rozmowę
( – ) nie mają przestrzeni na bycie razem

Zapominamy, że to wszystko tak naprawdę jest wyborem.

Świat coś Ci podpowiada.
Ale to Ty się na to zgadzasz ALBO NIE.

…
Pytanie – ile jeszcze musisz mieć, żeby powiedzieć „wystarczy”?
…

👇 Napisz w komentarzu – tylko szczerze.
♻️ I udostępnij ten post, jeśli znasz kogoś, kto sam pędzi, choć wcale nie musi.
Czy reklamy naprawdę wpływają na nasze wybory?
Większość osób odpowie: „na mnie nie”.
A potem podczas meczu automatycznie sięga po piwo i chipsy.

Badania pokazują, że im częściej ludzie są narażeni na reklamy alkoholu, tym większe jest prawdopodobieństwo, że zaczną pić lub będą pić więcej.
Mój syn NIGDY nie zobaczy mnie pijanego.
Obiecałem to sobie jako tata już lata temu.
I zrobię wszystko, żeby tej obietnicy dotrzymać.

Dla mnie to przerażające, kiedy dziecko widzi rodzica, który:
❌ bełkocze
❌ nie kontaktuje
❌ jest agresywny
❌ śmierdzi piwem
❌ ledwo stoi na nogach
❌ krzyczy na domowników
❌ rzyga albo sika pod siebie

Ale chodzi też o sytuacje, kiedy dziecko traci poczucie bezpieczeństwa, bo nie rozumie, co się dzieje, kiedy nagle pod wpływem jakiegoś płynu rodzic się zmienia – więcej gada, dziwnie się uśmiecha, inaczej zachowuje…

Dla dziecka to obrazy, których nie da się odzobaczyć.
Te dźwięki, zapachy i zachowania zostają na lata.

Rodzic wytrze podłogę, przewietrzy mieszkanie i odeśpi kaca.
A dziecko zapamięta ten syf na zawsze.

I tu nie chodzi tylko o skrajną patologię.
Ale też o tzw. „dobre domy”, w których rodzice co wieczór sięgają po „kieliszek dla relaksu”.

Dorosłym wydaje się, że to nic złego, że dzieci tego nie widzą.
A te maluchy widzą i rozumieją o wiele więcej niż nam się wydaje.

Jeśli w domu alkohol jest standardowym sposobem na:
( – ) „odprężenie się po ciężkim dniu”
( – ) „uczczenie weekendu”
( – ) „złapanie oddechu”
( – ) „nagrodzenie się”
dziecko to wszystko widzi
i z tym wzorcem idzie w dorosłość.

Mimowolnie zaczyna postrzegać alkohol jako coś normalnego. 
Uczy się, że alkohol to najlepszy (albo jedyny) sposób regulowania emocji.

Kodują się schematy typu:

Zmęczenie → „piwko po pracy”
Napięcie → „drineczek dla rozładowania”
Celebracja → „kieliszeczek, żeby to uczcić”

Te schematy odpalają się po latach i człowiek (już wtedy dorosły) zaczyna robić dokładnie to samo, co widział jako normę w domu.

Nie dlatego, że ktoś mu to powiedział.
Tylko dlatego, że to jedyna rzeczywistość, jaką widział.

Możesz nastolatkowi wchodzącemu w dorosłość 100 razy powiedzieć, żeby pił odpowiedzialnie.

A to i tak nic nie znaczy, jeśli przez 18 lat pokazywałeś mu, że alkohol to standardowy sposób na życie.

Bo nasze dzieci nie uczą się z tego, co im powiesz.
Tylko z tego, co widzą na co dzień.

A Ty – jaki przykład dajesz swojemu dziecku na co dzień?
Post image by Dr Michał Wrzosek
Ludzie często nie robią wielu rzeczy nie dlatego, że nie potrafią.
Tylko dlatego, że się ich boją.
Stresują.
Są dla nich ciężkie.

U mnie to wygląda dokładnie tak samo.
To nie jest tak, że ja nie odczuwam strachu, obaw, zmęczenia czy lęku.
Odczuwam.

Za każdym razem, gdy wychodzę na scenę i mówię do setek osób, czuję stres.
Zadaje sobie pytanie “i po co mi to było”.
A potem wychodzę i to robię.

Prowadzenie firmy, w której pracuje prawie 200 osób, to nie jest lekka sprawa.
To codzienne trudne decyzje.
Odpowiedzialność za ludzi.
Za ich pracę, stabilność, przyszłość.
I każdego dnia tę odpowiedzialność biorę na siebie.

Nie jest też tak, że codziennie budzę się z myślą:
„Ale bym poszedł na trening”.
„Ale bym pojechał trzy godziny na rowerze”.
„Ale bym założył kąpielówki i poszedł popływać”.

Są takie dni.
Ale większość wygląda inaczej.

I właśnie tu jest rzecz, którą wiele osób źle rozumie.

Te obawy, stres i zmęczenie nie znikają.
Nie ma momentu, w którym nagle „przestaje być ciężko”.

To nie jest kwestia ich usunięcia.
To jest nauczenie się działania razem z nimi.

W życiu wielu rzeczy nie umiałem.
Nie umiałem biegać - więc biegałem, aż się nauczyłem.
Nie umiałem występować publicznie - więc wychodziłem na scenę, stresowałem się, wychodziłem znowu i uczyłem się coraz lepiej.
Nie umiałem prowadzić firmy - więc ją założyłem i uczyłem się w trakcie.

Jeśli czegoś w życiu chcesz i sam nie zrobisz tego pomimo obaw, stresu i lęku,
to nikt nigdy nie zrobi tego za Ciebie.

One nie miną.
Musisz nauczyć się robić rzeczy razem z nimi.
Post image by Dr Michał Wrzosek
Zrobiłeś dzisiaj trening? 💪

Udostępnij tę rolkę komuś, kto potrzebuje motywacji, by się ruszyć!
Znam ludzi z wysokim IQ, którzy niczego szczególnego nie osiągnęli.
I znam takich, których na studiach nikt nie brał poważnie, a dziś prowadzą wielkie projekty, zespoły i firmy.

Talent i inteligencja są mocno przereklamowane.
Na pewno nie zaszkodzą. 
Ale też nie pomogą tak bardzo, jak myślisz.

Bo sukces nie jest zarezerwowany dla „geniuszów”.
Jeśli chcesz go osiągnąć, postaw na te 7 cech – tak się złożyło, że każda na „d”.

1️⃣ Dążenie do bycia coraz lepszym
Nawet jak masz 10 lat doświadczenia, to nie znaczy, że już wszystko wiesz. Testuj, słuchaj, wyciągaj wnioski, poprawiaj... i tak w kółko.

2️⃣ Determinacja
Każdy jest zmotywowany na początku… tylko to szybko mija. Wygrywają ci, którzy zostają i działają, kiedy cała reszta już dawno odpuściła.

3️⃣ Dyscyplina
Mam 3+ miliony obserwujących nie dlatego, że w przypływie weny wczoraj zacząłem coś nagrywać, tylko dlatego, że robię to codziennie od 10+ lat, niezależnie od humoru, pogody albo tego, czy dzisiaj akurat mi się chce.

4️⃣ Dowożenie
Bądź kimś, na kim można polegać. Dotrzymuj słowa i dowoź to, do czego się zobowiązujesz. Ludzie chcą pracować z tymi, którzy kończą, a nie tylko zaczynają.

5️⃣ Drużynowe podejście
Samemu idzie się szybciej, ale w grupie dociera się dużo dalej. Widzę to po sobie – umiejętność „zapalania ludzi” do wspólnych projektów to moja największa przewaga. Sam nigdy bym nie zbudował tego wszystkiego, co zbudowaliśmy razem.

6️⃣ Decyzyjność
Są ludzie, którzy tylko czekają, aż im się wskaże palcem, co mają zrobić. Ale są też tacy, którzy naturalnie wychodzą z inicjatywą, mają w sobie sprawczość, samosterowność, ownership i nie boją się podejmować decyzji. Sukces wypracowują sobie osoby z tej drugiej grupy.

7️⃣ Dystans
Porażki są wpisane w tę drogę. Wygrywa ten, kto ma twardą d*pę, potrafi się po nich podnieść i iść dalej. Ten, kto ma na tyle dużo dystansu i odporności psychicznej, żeby poradzić sobie z krytyką (albo nawet hejtem), wyciągnąć wnioski i działać pomimo wielu nieudanych prób.

+++

I wiesz, co jest najlepsze?

KAŻDĄ z tych cech można wytrenować.
To nie loteria genów – to decyzja i codzienna praktyka.

A dla Ciebie – która cecha jest najważniejsza?

👇 Napisz w komentarzu.
♻️ I udostępnij ten post, jeśli też uważasz, że IQ jest przereklamowane.
Post image by Dr Michał Wrzosek
Za dużo ludzi żyje na autopilocie.

❌ Praca? „Fajnie byłoby zmienić, ale szkoda, bo to już 10 lat”
❌ Hobby? „Zawsze chciałem…” kończy się na kanapie i serialu
❌ Spotkania? Ta sama knajpa, to samo piwo, te same historie
❌ Wakacje? Niby co drugi marzy o podróżach, a jak przychodzi urlop, to znów all inclusive w Egipcie

Życie jest za krótkie, żeby je tak przeżyć.

Szczerze mówiąc, sam lubię wybijać się z utartych schematów, żeby złapać inną perspektywę.

Ostatnio zrobiłem to zmianą miejsca zamieszkania. Teraz akurat mieszkam w Hiszpanii, ale kiedyś mogę trafić do Stanów, Peru, Wietnamu czy Nowej Zelandii. A docelowo najlepiej co pół roku w innym miejscu.

Chodzi o to, żeby świadomie wyjąć się ze środowiska, które mnie kształtuje.

Bo miejsce mocno determinuje sposób, w jaki żyjemy.

Chodzimy tą samą drogą na spacer z psem.
Robimy zakupy w tym samym sklepie.
Jeździmy tą samą trasą do pracy.

Te same bodźce.
Te same wybory.
Te same reakcje.
Ten sam mindset.

I nagle mówimy: 
„ja już taki jestem”

A może nie do końca? 
Może tylko w tym konkretnym środowisku?

Osoby na odwyku często muszą zmienić otoczenie, żeby zmienić zachowanie.

Niewykluczone, że wielu z nas przydałby się taki reset, żeby zobaczyć, jak naprawdę reagujemy, jak myślimy i kim jesteśmy, kiedy wyrwiemy się z utartych schematów.

Jeżeli przez 15 lat robisz wszystko w tym samym kontekście, trudno odróżnić, które decyzje, przekonania i zachowania są naprawdę Twoje, a które tylko narzucone przez otoczenie.

❓Może wcale nie lubisz jajek na miękko, tylko po prostu nigdy nie próbowałaś szakszuki?

❓Może nie jesteś „słaby w biznes”, tylko otaczasz się ludźmi, którzy nie myślą biznesowo?

❓Może nie jesteś „beznadziejna w języki”, tylko masz po prostu za małą styczność z angielskim?

Warto wyjść ze strefy komfortu i to przetestować.

Metody na przełamanie mogą być różne:

– przeprowadzka
– zmiana pracy lub branży
– wystawienie się na nowe bodźce i doświadczenia
– rozmowa z kimś, kto myśli zupełnie inaczej niż Ty
– albo nawet zwykłe „nie”, gdy masz dość czegoś, w co Cię kiedyś wrzucono

Nie musi być na zawsze. 
Może być na miesiąc, na rok, na próbę.

+++

Co o tym sądzisz?
Z jakiego schematu chcesz się wypisać?

👇 Napisz w komentarzu.
Post image by Dr Michał Wrzosek
Ten scenariusz widzę najczęściej.
Chcesz dwóch rzeczy, ale ich NIE DA SIĘ mieć jednocześnie.

Super opowiada o tym Seth Godin w Diary of a CEO.

1
Chcesz założyć drugie OpenAI (i) pracować po 20 h tygodniowo.
Chcesz zrobić formę na wakacje (i) wcinać co wieczór chipsy do filmu.
Chcesz więcej zarabiać (i) nie brać na siebie większej odpowiedzialności.

Każda z tych rzeczy osobno jest możliwa, ale wzajemnie się wykluczają.

Wybory mają swoje konsekwencje i bardzo często „tak” dla jednej opcji oznacza „nie” dla innej.

Nie ma co się na to obrażać.
To nie znaczy, że świat jest niesprawiedliwy.
Trzeba po prostu to zaakceptować.

Możesz mieć wszystko, ale nie wszystko na raz.

Seth porusza też dwa inne ciekawe punkty...

2
„Nigdy się nie poddawaj” to jedna z najgorszych porad, jakie możesz dostać.

Michael Jordan, który jest kojarzony z tą zasadą, sam wielokrotnie odpuszczał np. skończył z koszem, kiedy przestało to mieć sens.

Są przeszkody możliwe do przewidzenia i wtedy wystarczy się na nie przygotować.
A są takie, przy których lepiej odejść i wykorzystać swoje zasoby gdzie indziej.

Jeżeli jedziesz przez pustynię, nie możesz narzekać, że przez kilkaset kilometrów nie ma stacji benzynowej. Po prostu zabierz wystarczająco dużo paliwa.

Ale jeżeli od lat prowadzisz restaurację, która generuje straty, to powtarzanie sobie „tyle już zainwestowałem, więc jeszcze trochę wytrzymam” nie jest wytrwałością, tylko błędem wynikającym z syndromu utopionych kosztów.

3
Każdy zaczynał od zera – nie da się przeskoczyć pewnych etapów.

Chcesz mieć podcast, w którym gościem będzie Michelle Obama.

Super, ale osoba tej klasy nie przyjdzie do podcastu, który dopiero startuje.

Zadaj sobie pytania:
– Kto musi wystąpić, żeby Obama chciała wystąpić?
– A kto musi wystąpić przed tą osobą?
– Kto przed tamtą?
Cofaj się tak długo, aż dojdziesz do własnego sąsiada.

Rozbij to wielkie zadanie na najmniejsze możliwe kroki i po prostu wykonaj pierwszy z nich.

+++

Te trzy myśli tak mocno ze mną rezonują, bo przećwiczyłem je wszystkie na własnej skórze.

Dzisiaj mam 3,5 mln obserwujących, ale jak wszyscy, na start miałem 0.

Dzisiaj do mojego podcastu przychodzi Cezary Pazura czy Marcin Prokop, ale dlatego, że „Rezultaty” mają 137 tys. subskrybentów, a ja sam uruchamiałem ten projekt, jak już byłem najpopularniejszym dietetykiem w Polsce.

Dzisiaj biegam maratony i startuję w zawodach Ironmana, ale nie dlatego, że urodziłem się sportowcem, tylko spędziłem na treningach absurdalnie dużo czasu. A mogę trenować tak dużo, mieć czas dla rodziny i na rozwój podcastu, bo firma rozrosła się na tyle, że to Paweł Witkowski z zespołem czuwają już operacyjnie nad biznesem.

Ludzie patrzą z boku i pytają:
„Jak on to wszystko robi?”

A ja po prostu nie robiłem tego wszystkiego na raz.

Z zewnątrz widać firmę, zasięgi, maratony, rodzinę i dom w Hiszpanii.
A ja wiem, że to powstawało krok po kroku, cegiełka po cegiełce.
I że „tak” dla jednej opcji oznaczało „nie” dla innej.
Post image by Dr Michał Wrzosek
Czy Twoim zdaniem powinien istnieć zakaz palenia przy placach zabaw?

Udostępnij to wideo dalej.
Im więcej osób to zobaczy, tym większa szansa, że zacznie reagować.

Bo dzieci nie powinny oddychać cudzym dymem.
Nie znam menedżera, który budzi się z myślą:
„dzisiaj zrujnuję komuś dzień i podetnę skrzydła”.
A jednak wielu codziennie to robi.

Nie dlatego, że są złymi ludźmi.
Tylko bagatelizują fakt, że bycia menedżerem też trzeba się nauczyć.

Dostali tytuł.
Dostali zespół.
I myślą, że sam awans wystarczy.

A to nieprawda – tytuł w stopce nie zrobi z Ciebie lidera.

Wtedy wkradają się:

❌ Brak empatii, bo „emocje są dla słabych”
❌ Mikrozarządzanie, bo „muszę mieć kontrolę”
❌ Krzyk zamiast rozmowy, bo „trzeba budować respekt”
❌ Szerzenie strachu, bo „lepiej, żeby się bali niż wyśmiewali”
❌ Wymagania bez wsparcia, bo „przecież powinni to wiedzieć”
❌ Delegowanie bez dawania odpowiedzialności, bo „zaczną sobie pozwalać”

Ja sam jestem samoukiem w zarządzaniu.

Musiałem do wszystkiego dojść – często na własnych błędach.

Ale od początku wiedziałem, że chcę się tego nauczyć.
Wiedziałem, że sam nie zajdę tak daleko, jak chcę.
Jest to możliwe dopiero z zespołem.

Sam nie umiem wszystkiego.
A poza tym, moja doba też ma tylko 24 godziny.
Zamiast próbować zrobić wszystko samodzielnie, o wiele lepiej jest skupić się na tym, co umiesz najlepiej, a resztę powierzyć osobom, które zrobią dane rzeczy dużo lepiej niż Ty.

Dzięki temu razem dojdziecie dużo dalej, dużo szybciej.

+  Do dzisiaj nie umiem montować, ale mam wokół siebie osoby, które robią to świetnie i publikujemy tysiące wideo rocznie.

+  Jestem „doktorem dietetyki”, ale nie znam się wybitnie na żywieniu dzieci, kobiet w ciąży czy osób z chorobami nerek. Budując Respo, wiedziałem, że potrzebuję osób, które uzupełnią moje kompetencje, żebyśmy razem mogli pomagać dużo większej grupie pacjentów.

Dlatego krok po kroku uczyłem się bycia szefem:

❌ Zamiast mikrozarządzania
✅ Pokazywanie kierunku i dawanie przestrzeni do działania

❌ Zamiast czekania aż się domyślą
✅ Uczciwość i transparentność w komunikacji i w działaniu

❌ Zamiast umniejszania
✅ Uznanie i docenienie

❌ Zamiast wskazywania palcem
✅ Pytanie „a Ty, jak uważasz?”

❌ Zamiast ciągłego „powinieneś to wiedzieć”
✅ Obsesja na punkcie rozwoju – własnego i ludzi

❌ Zamiast krzyku i gróźb
✅ Dystans i umiejętność żartowania również z siebie

❌ Zamiast piętrzących się wymagań
✅ Pytanie „co mogę zrobić, żeby Ci pomóc?”

❌ Zamiast ganienia za porażki
✅ „Co możemy zrobić lepiej następnym razem?”

❌ Zamiast podwójnych standardów
✅ Bycie przykładem i działanie na tych samych zasadach z zespołem

Czy dzisiaj jestem szefem idealnym? 
ABSOLUTNIE NIE

Ale staram się być coraz lepszy.
A całe moje podejście sprowadza się po prostu do szacunku do drugiego człowieka.

+++

A Ty jaką JEDNĄ cechę dobrego menedżera dodasz do tej listy?

⬇️ Napisz w komentarzu.
♻️ I udostępnij, jeśli znasz kogoś, komu ten post może otworzyć oczy.
Post image by Dr Michał Wrzosek
Jest styczeń. Wszyscy mają noworoczne postanowienia i cele na 2026 rok.
A w lutym większości już ich nie ma.

Wszyscy myślą, że problemem jest brak motywacji.
Albo słaba silna wola.
Albo „brak charakteru”.

A problemem nie jest brak chęci.
Problemem jest to, że cele są budowane na emocjach, a nie na systemach.

Badania pokazują, że tylko ok. 8% ludzi utrzymuje swoje cele przez cały rok.
Nie dlatego, że reszcie nie zależy.
Tylko dlatego, że entuzjazm zawsze przegrywa z codziennością.

Co roku widzę to samo.
Nowa dieta.
Nowy plan treningowy.
Nowy biznes.
Nowe „od poniedziałku”.

Przez kilka tygodni działa.
A potem wraca stare życie.


Nic się nie zmieni w naszym życiu tylko dlatego że mamy ambitne cele.
Działamy dokładnie tak, jak pozwala nam nasz codzienny system.

Jeśli nic w tym systemie się nie zmieniło,
efekt też się nie zmieni.

Dlatego w praktyce wygląda to tak:

– ktoś chce schudnąć, ale w domu nadal ma słodycze
– ktoś chce trenować, ale nie ma wpisanych treningów w kalendarzu
– ktoś chce zbudować projekt, ale „robi go po godzinach”, gdy starczy siły
– ktoś chce lepiej spać, ale scrolluje telefon do północy

❌ wielkie cele bez zmiany dnia
❌ liczenie na silną wolę
❌ wiara, że tym razem „jakoś się uda”

Często nie osiągamy swoich celów nie dlatego, że są trudne.
Ale dlatego, że próbujemy je osiągnąć, nie zmieniając nic w codziennym życiu.

I dopóki to się nie zmieni,
każdy kolejny styczeń będzie wyglądał dokładnie tak samo.
Post image by Dr Michał Wrzosek
Masa influencerów bierze wszystko, jak leci.
Rzucają się na każdą współpracę, bo to „łatwy hajs”.
I większość twórców wmawia Wam, że to jedyna droga. Ale to nieprawda.

Są niestety też tacy, którzy za odpowiednie (a czasem „jakiekolwiek”) pieniądze zareklamują np. hazard, dziwne kasyna, produkty, które wiedzą, że są scamem…

Gdybym tylko chciał, też mógłbym tak zarabiać, ale NIGDY tego nie zrobię.

Wolałbym na zawsze zniknąć z mediów społecznościowych, niż kiedykolwiek reklamować w nich marki i treści, które nie są w 100% w zgodzie ze mną.

Od lat dostaję masę propozycji.
Teraz – jak mam ok. 3,5 mln obserwujących i jestem najbardziej rozpoznawalnym dietetykiem w Polsce – to propozycji jest czasem dziennie, kilkadziesiąt miesięcznie.

99% od razu ląduje w koszu:
❌ mam propagować wzorce albo idea, które są niezdrowe lub szkodliwe społecznie? OUT
❌ produkt spoko, ale nie łączy się z moją działalnością? OUT
❌ użyłem, ale nie polecam? OUT
❌ nie używam produktu? OUT

W każdym z tych przypadków – nie godzę się na współpracę.
A ten pierwszy powód jest najważniejszy.

Mega poważnie traktuję odpowiedzialność społeczną.

Uważam, że im więcej osób mnie obserwuje, tym większy spoczywa na mnie obowiązek dbania o to, co mówię i jaki daję przykład.

Dlatego nie zobaczycie u mnie reklamy piwa, papierosów, fast foodów, hazadru, suplementów, które nie działają i rzeczy przeze mnie niezweryfikowanych.

W świecie influencerów branie takich deali z chęci zysku jest normą.

Ja jednak mam swoje wartości i nie zgodzę się na szerzenie patologii.

A jak już jakaś marka przejdzie moje sito, to fajnie, bo to są coraz ciekawsze projekty i coraz większe marki.

Spodoba im się wystąpienie, więc zgłaszają się po kolejne. 
Ktoś proponuje współtworzenie linii zdrowych produktów.
Ktoś inny ma pomysł na kampanię edukacyjną...

Robimy coraz więcej fajnych rzeczy z naprawdę grubymi graczami.

W ten sposób w 2025 roku dowiozłem ponad 1 milion zł przychodu z marki osobistej.

Z miksu:
+ współprac z markami w social mediach
+ wystąpień publicznych dla marek
+ podcastu (w tym lokowań)
+ YouTube’a

1 milion zł mimo tego, że ani na centymetr się nie ugiąłem i zawsze działałem wyłącznie w zgodzie z moimi wartościami.

Piszę o tym, żeby pokazać, że się da.

Naprawdę nie trzeba iść na zgniłe kompromisy ani brać wątpliwych moralnie propozycji.

Ten, kto to robi, robi to Z WYBORU.
Nie daj sobie wmówić, że jest inaczej.
Post image by Dr Michał Wrzosek
„«Wszystko jest dla ludzi» – te słowa zabiły pewnie więcej osób niż «Strzelać bez rozkazu»”

Ktoś napisał to pod jednym z moich postów o alkoholu.

Mega mocne, ale im dłużej o tym myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że jest w tym sporo prawdy.

Bo „wszystko jest dla ludzi” to prawdopodobnie najwygodniejsze kłamstwo, jakie wymyśliliśmy jako społeczeństwo.

Zdanie, którym próbujemy zamknąć każdą niewygodną dyskusję i którym usprawiedliwiamy rzeczy, o jakich doskonale wiemy, że nam szkodzą, zwłaszcza:

ALKOHOL

Każdego dnia około 110 osób umiera przez alkohol i mimo tego dalej słyszymy:

„Przecież wszystko jest dla ludzi”

Mało tego – alkohol nadal jest dosłownie wszędzie.

Wesela, poprawiny, pępkowe, urodziny, wigilia, święta, imprezy firmowe, imprezy rodzinne, karnawał, majówka, grill, dowolne spotkanie ze znajomymi albo po prostu samotny wieczór w domu...

Weekend? Trzeba się napić.
Mundial? Piwko do meczyku.
Awans? Koniecznie musimy to oblać.
Rozstanie? Nie przejmuj się, walnij kielicha
Ciężki dzień w pracy? Chodź, wyluzujesz się.

W każdej sytuacji „trzeba się napić”.

Jak wypijesz 10 drinków, to nie wzbudzisz podejrzeń.

Ale jak nie wypijesz ani jednego, zaczyna się przesłuchanie:

– Co jest?
– Chory jesteś?
– Samochodem?
– Ze mną się nie napijesz?

Jakby to abstynencja była czymś podejrzanym.

I tak między innymi presja społeczna (choć nie tylko) sprawia, że po alkohol sięgasz coraz częściej.

Ani się obejrzysz, jak on przestaje być dodatkiem, a zaczyna być sposobem radzenia sobie z życiem, ze stresem, ze zmęczeniem, z samotnością, z napięciem, z nudą, czyli z tymi wszystkimi emocjami, których nie chcesz czuć.

Krok po kroku nawyki się wyrabiają.

I łatwo przeoczyć moment, w którym to zaczyna być poważny problem.

Większość ludzi, słysząc słowo „alkoholik”, widzi człowieka śpiącego na ławce albo żebrzącego pod sklepem o pieniądze na wódkę.

A to tak samo może być dobrze sytuowana osoba, z porządną pracą, pięknym domem i super furą, która codziennie wieczorem otwiera butelkę drogiego wina, a potem drugą i tak co wieczór.

Za zamkniętymi drzwiami takiego pięknego domu też może być płacz, kłótnie, przemoc i dzieci, które zaczynają bać się własnego rodzica.

Nie mamy pojęcia, ile takich historii rozgrywa się codziennie za ścianą obok.

Dlatego kiedy słyszę:

„wszystko jest dla ludzi”

to mam ochotę powiedzieć:

Naprawdę?

❌ Powiedz to rodzinom tych 110 osób, które dzisiaj umrą przez alkohol.

❌ Powiedz to tym 1,5 milionom dzieci wychowującym się w domach z problemem alkoholowym.

❌ Powiedz to wszystkim ludziom, którym ta substancja zabrała zdrowie, relacje albo całe życie.

Może problem polega na tym, że zbyt łatwo usprawiedliwiamy rzeczy, które nigdy nie powinny być normą.
Post image by Dr Michał Wrzosek

Related Influencers