Generate viral LinkedIn posts in your style for free.

Generate LinkedIn posts
Dr Michał Wrzosek

Dr Michał Wrzosek

These are the best posts from Dr Michał Wrzosek.

14 viral posts with 2,485 likes, 323 comments, and 18 shares.
8 image posts, 0 carousel posts, 0 video posts, 0 text posts.

👉 Go deeper on Dr Michał Wrzosek's LinkedIn with the ContentIn Chrome extension 👈

Best Posts by Dr Michał Wrzosek on LinkedIn

>50 mln zł przychodu w 2025 roku w Centrum Respo 🎉
+35% wzrostu rok do roku 🎉

2025 w liczbach:
👉 1,2 mln zł przychodu w jeden dzień – 31 grudnia, tuż przed podwyżką cen.
👉 147 444 zamówień przez cały rok
👉 71 - to nasz NPS (z 33 899 głosów)
👉6 500 000 unikalnych użytkowników odwiedziło naszą stronę www
👉 >51 440 nowych podopiecznych - ciągle docieramy do nowych klientów

Wiemy też, co wymaga poprawy.
I dokładnie to zrobimy – żeby 2026 rok był jeszcze lepszy i żebyśmy mogli pomóc jeszcze większej liczbie osób.

I teraz to, co dla mnie ważniejsze niż same liczby.
Oprócz tego, że budujemy porządą firmę i solidny biznes.
Robimy coś realnie dobrego.
Pomagamy ludziom być zdrowszymi, mieć więcej energii i lepiej żyć.

Jak przypominam sobie Michała z 2016 roku, który zakładał JDG z głową pełną pomysłów to jestem dumny. Od dietetyka na TikToku do przedsiębiorcy prowadzącego biznes w dużej skali.

Ogromne podziękowania dla całego zespołu Centrum Respo. To Wasze zaangażowanie, praca i pasja sprawiają, że ten projekt działa i rozwija się każdego dnia. Każdy z Was ma w tym realny udział.

Dziękuję też mojemu przyjacielowi i wspólnikowi Paweł Witkowski, który od zeszłego roku samodzielnie prowadzi operacyjnie firmę i dowozi to na najwyższym poziomie.

To nadal dopiero początek bo nasze ambicje są bardzo wysokie.
Post image by Dr Michał Wrzosek
Zdrowie w Polsce potrzebuje zasięgu.

Dlatego pomyślałem, że fajnie będzie wykorzystać własne zasięgi, kontakty i możliwości do tego, żeby zapraszać znane osoby, sportowców, influencerów i osoby publiczne do wspólnego tworzenia materiałów promujących zdrowy styl życia.

Nie po to, żeby było głośniej dla samego hałasu.
I nie po to, żeby cokolwiek sprzedawać.

Tworzymy materiały non-profit.
O zdrowiu.
O alkoholu.
O zdrowiu psychicznym i depresji.
O odżywianiu i nawykach, które latami niszczą nas po cichu.

Te treści robią milionowe wyświetlenia.
I pod niemal każdym materiałem pojawiają się te same komentarze.
Że to powinno być w telewizji.
Że to jest potrzebne.
Że to jest ważne.

Dlatego mam nadzieję, że w najbliższej przyszłości,
zamiast kolejnych reklam piwa, fast foodów i napojów, 
zobaczycie coraz więcej materiałów promujących wartości, o których trzeba mówić głośno i często.

To jest jeden z ważniejszych projektów dla mnie w tym roku. Żeby razem z innymi osobami robić więcej dobra.
Przeraża mnie widok 3-latków scrollujących TikToka.

Na wakacjach więcej dzieci je z tabletem niż bez.

W najnowszym odcinku mojego podcastu „Rezultaty” rozmawiam o rodzicielstwie i ekranach z Zofią Ożarek-Wodzinowską, twórczynią internetową znaną w sieci jako Migatomama oraz autorką edukacyjnych bajek dla dzieci.

Oficjalne zalecenia WHO są jasne:
do 2. roku życia zero ekranów

❌ nie „czasem”
❌ nie „mało”
✅ ZERO

Zofia nie pokazywała swojemu synowi żadnych ekranów do 2. r.ż. – zero telewizora, komputera, tableta czy smartfona. Dzisiaj synek ma 3,5 roku, więc te ekrany powoli wchodzą, ale powoli.

My również nie dawaliśmy naszemu synowi żadnego ekranu, jak był tak mały, więc bardzo podpisuję się pod tą ideą.

Rozumiem, że rodzice czasem potrzebują odpocząć, ale jednak za tę wygodę rodzica, dziecko będzie musiało kiedyś „zapłacić”.

Zofia powiedziała wprost:
„robimy z naszego dziecka małe zombie”.

+++

Na takim TikToku treści są dynamiczne, głośne, często mają wywołać strach czy niepokój – rodzic nie kontroluje tego, co wyświetla się maluchowi.

Ponadto, algorytm jest zaprojektowany tak, by uzależniać. To działa jak automat w kasynie – zmienna nagroda, nieprzewidywalność, wyrzut dopaminy.

Jak taki 3-latek ma sobie poradzić z tym zalewem emocji?

+++

Ludzie mówią:
„my oglądaliśmy bajki i żyjemy”.

Tylko że my oglądaliśmy spokojne bajki typu Reksio:
+ stonowane kolory
+ prosta historia
+ wolne tempo

Dzisiaj bajki są inne i dziecko jest bombardowane:

– bodźcami
– jaskrawymi kolorami
– nagłymi zwrotami akcji 
– bardzo wyrazistą mimiką postaci
– nienaturalnie wysokimi dźwiękami

To wszystko powoduje, że może czuć się zagubione i przebodźcowane.

+++

Setki razy słyszeliśmy też:
„ale bez ekranu on nie je”

Kiedy ostatnio byłem na wyjeździe z moim synem oraz moim przyjacielem i jego synem robiliśmy z posiłków różne gry.

1️⃣ Opowiedziałem chłopcom, czym się zajmuję. Dzieci od razu podchwyciły i pytały „panie dietetyk, co pan sądzi o pomidorze?”

2️⃣ Zaproponowałem jedzenie według kolorów „teraz wszyscy jemy coś żółtego”. Ktoś jadł paprykę, ktoś ryż z curry, a ktoś jajecznicę. Maluchy sobie potem same to wymyślały – one, nie ja.

3️⃣ Super sprawdza się też opowiadanie, co daje nam jedzenie. Mali chłopcy chcą mieć duże bicepsy, wtedy wujek napinał mięśnie i mówił „no to musimy mieć na talerzu jakieś źródło białka np. grillowane mięso”.

Po 3 dniach zniknęła potrzeba ekranu u synka mojego przyjaciela.
Po powrocie do domu – utrzymali to.

Czy to wymaga energii? Tak.
Czy wymaga zaangażowania? Tak.
Czy działa? Tak.

+++

Naprawdę można wychować dziecko bez zagłuszania wszystkiego ekranem.

A Ty – jak podchodzisz do ekranów w rękach dzieci?

👇 Napisz w komentarzu.
🔊 I posłuchaj całej rozmowy, bo mówimy też o tym, że brak ekranów wcale nie oznacza wykluczenia.
“Mam problem.”

Z jedzeniem, które szkodzi.
Z alkoholem, który jest wszędzie.
Z emocjami, o których faceci nie mogą mówić.
Z depresją, która ma być wstydem.
Z udawaniem, że wszystko gra… kiedy w środku się sypiesz.

Jeśli czujesz to samo - udostępnij.
Wyprowadziłem się z Polski.

Nie wiem na ile.
Traktuję to jako eksperyment.
Prawdopodobnie pierwszy z wielu.

W każdym razie → mieszkamy teraz w Hiszpanii.
A powodów jest kilka…

1️⃣ Chcę zobaczyć, jak żyje się w innym miejscu

Polska jest świetnym krajem do życia – pięknym, bezpiecznym, rozwojowym, ale ja po prostu chcę też spróbować czegoś innego.

Miejsce definiuje sposób, w jaki żyjemy: te same drogi, podobny rytm dnia, wypracowane schematy. Czasem warto zmienić kontekst, żeby otworzyć się na inny sposób myślenia.

To, że padło na Hiszpanię, to trochę przypadek. Zamieniliśmy się miejscami z właścicielami domu, który wynajmujemy w Polsce. Oni chcieli na chwilę wrócić do Polski, więc my pojechaliśmy na wakacje do ich domu w Hiszpanii. Spodobało nam się, więc kupiliśmy kolejny bilet – tym razem w jedną stronę.

2️⃣ Mamy 1,5 roku na testy zanim Antek pójdzie do szkoły

Nasz syn jest jeszcze w przedszkolu. Moim zdaniem, to ostatni moment na takie dynamiczne zmiany bez większych konsekwencji. Jak już pójdzie do szkoły, nie wyobrażam sobie zmieniać mu środowiska co pół roku. Teraz jeszcze możemy się tym „pobawić”.

A szczęśliwie trafiliśmy tu na przedszkole, które jest wysoko w światowych rankingach i które Antek absolutnie uwielbia. Win-win.

3️⃣ Więcej czasu razem

Wyjazd miał mi też dać więcej czasu z rodziną i daje. To nie są wakacje, prowadzimy normalne życie, pracujemy, ale jednak ta praca jest inaczej poukładana i z tego bardzo się cieszę, bo mamy więcej czasu dla siebie.

4️⃣ Energia

Nienawidzę jesienno-zimowych miesięcy w Polsce. Jak jest zimno, ciemno, szaro, mam po prostu energetyczny zjazd.

Hiszpania to nie jest 30 stopni non stop, ale jednak jest dużo cieplej i więcej słońca.

5️⃣ Ironman

W tym roku robię Ironmana, a miejsce, do którego przyjechaliśmy, jest idealne pod kątem treningów.

+ świetne trasy rowerowe
+ morze do pływania open water
+ temperatura, która pozwala trenować bez walki z pogodą

6️⃣ Anonimowość

Rzadko o tym piszę, ale czasem fajnie jest nie być „tym gościem z internetu”.

Jestem mega wdzięczny za to wszystko, co daje mi rozpoznawalność. Po prostu czasem miło jest od tego odpocząć i być anonimową osobą, na którą nikt nie zwraca uwagi.

+++

Docelowo chciałbym żyć w trybie:

> > co pół roku gdzie indziej – od Alaski po Hawaje < <

To wizja, którą mam w głowie, ale „do realizacji” dopiero, jak Antek będzie dorosły.

Na razie testujemy – ja po prostu naprawdę wierzę, że życie jest za krótkie, żeby przeżyć je tylko w jednym kodzie pocztowym.

A Ty – co być powiedział/a na opcję biletu w jedną stronę?
Post image by Dr Michał Wrzosek
Dziś pożegnałem mojego dziadka.
Trudny dzień.
Ale też dzień, który przywołał mnóstwo pięknych wspomnień, o których dawno nie myślałem.

Często ludzie pytają mnie, skąd u mnie taka smykałka do marketingu.
I przez lata odpowiadałem: nie wiem.
Dopiero dziś uświadomiłem sobie coś, o czym chyba na jakiś czas zupełnie zapomniałem.

Mój dziadek był jednym z pionierów nauki o marketingu w Polsce i przez wiele lat profesorem SGH.
Zajmował się badaniami rynku, konkurencji i strategii marketingowych, a jego książki przez lata były podstawową literaturą dla studentów ekonomii i marketingu w Polsce.

Pamiętam, że gdy miałem jakieś 15–16 lat, czytałem jego książki o marketingu.
Nie rozumiałem z nich wtedy prawie nic.
Ale pamiętam, że je czytałem.
I dziś dotarło do mnie, że chyba właśnie wtedy gdzieś podświadomie zaczęła się moja fascynacja ekonomią, biznesem i marketingiem.

Dziś przypomniałem sobie też coś jeszcze.
Dlaczego tak bardzo kocham podróżować.

Mój dziadek jak na czasy, w których żył był ogromnym podróżnikiem.
Uwielbiał świat.
Uwielbiał odkrywać nowe miejsca, nowe kultury, nowych ludzi.
Ta ciekawość świata zawsze była w nim ogromna.

Był też dla mnie ogromną inspiracją naukową.
Był doktorem, profesorem i przez ponad pół wieku był związany z SGH, gdzie uczył kolejne pokolenia studentów i pełnił ważne funkcje na uczelni, m.in. prorektora i kierownika katedr związanych z rynkiem i marketingiem.

Kiedy byłem dzieckiem, bardzo chciałem być kiedyś taki jak on.
Z czasem gdzieś o tym zapomniałem.
Ale dziś ta myśl wróciła do mnie bardzo mocno.

Dziś po prostu poczułem ogromną wdzięczność.

Za inspirację.
Za przykład.
Za ciekawość świata.

Dziękuję, Dziadku.
Post image by Dr Michał Wrzosek
Współczesna rodzina wygląda dobrze tylko na Instagramie.
W rzeczywistości coraz więcej z nich się rozpada.

❌ 1/3 małżeństw rozwodzi się w ciągu pierwszych 15 lat.
❌ Ogromna część z konieczności funkcjonuje „na odległość”.
❌ Ale równie dużo żyje niby ze sobą, a naprawdę obok siebie.

W najnowszym odcinku mojego podcastu „Rezultaty” rozmawiam o polskich rodzinach z prof. Mariuszem Jędrzejko, pedagogiem i socjologiem, profesorem Wydziału Psychologii Wyższej Szkoły Kształcenia Zawodowego we Wrocławiu.

Co się właściwie stało?

1
Z jednej strony mamy setki tysięcy mężczyzn, którzy z konieczności fizycznie znikają z domu „za pracą”:

– kierowcy, którzy są tygodniami w trasie
– pracownicy budów wyjeżdżający o 2-3 w nocy, żeby na rano dojechać do największych polskich miast

To ludzie, którzy widzą swoje dzieci tylko w weekend i później te rodziny trzeba „kleić”, bo nie da się budować relacji, będąc ciągle poza domem.

2
Z drugiej strony mamy rodziny, które niby żyją razem, ale i tak się nie widzą:

– wyjazd do pracy o 6-7 rano
– 2 godziny w korkach
– praca do 17-18
– powrót do domu o 19-20
– a później kolejne godziny z laptopem

Formalnie wszystko się zgadza, bo mieszkają razem, ale realnie dzieci już śpią albo zaraz zasną, a rodzice są wiecznie zmęczeni i ich rozmowy ograniczają się w zasadzie tylko do domowej logistyki.

Takich rodzin są miliony.

Część z tych ludzi pędzi, bo musi.
Ale ogromna część pędzi, bo chce.

Tak.
CHCE.

Myślą, że „muszą”:

( – ) „Muszę pojechać”
( – ) „Muszę kupić”
( – ) „Muszę mieć”

Ale to nieprawda.

Możesz, ale nie musisz.

Ty tak naprawdę CHCESZ mieć:
→ wakacje „jak koleżanka z pracy”
→ większe mieszkanie
→ lepszy samochód

Takie życie pięknie wygląda z zewnątrz, ale często jest życiem ponad stan.
I za nie też trzeba słono zapłacić.

Według prof. Mariusza Jędrzejko to jest jeden z najważniejszych czynników, który rozwala dziś polskie rodziny.

Przez to, że „sukces” jest tak silnie powiązany z tym, co mamy i czym jeździmy, kupujemy rzeczy, których wcale nie potrzebujemy i na które nas nie stać.

Polskie domy i auta w większości należą do banków.
Życie „pod korek”, żeby wyglądało dobrze.
Pożyczki na 30 lat.

Finalnie Polacy płacą tym, że:
( – ) nie mają czasu na kolację
( – ) nie mają siły na rozmowę
( – ) nie mają przestrzeni na bycie razem

Zapominamy, że to wszystko tak naprawdę jest wyborem.

Świat coś Ci podpowiada.
Ale to Ty się na to zgadzasz ALBO NIE.


Pytanie – ile jeszcze musisz mieć, żeby powiedzieć „wystarczy”?


👇 Napisz w komentarzu – tylko szczerze.
♻️ I udostępnij ten post, jeśli znasz kogoś, kto sam pędzi, choć wcale nie musi.
Ludzie często nie robią wielu rzeczy nie dlatego, że nie potrafią.
Tylko dlatego, że się ich boją.
Stresują.
Są dla nich ciężkie.

U mnie to wygląda dokładnie tak samo.
To nie jest tak, że ja nie odczuwam strachu, obaw, zmęczenia czy lęku.
Odczuwam.

Za każdym razem, gdy wychodzę na scenę i mówię do setek osób, czuję stres.
Zadaje sobie pytanie “i po co mi to było”.
A potem wychodzę i to robię.

Prowadzenie firmy, w której pracuje prawie 200 osób, to nie jest lekka sprawa.
To codzienne trudne decyzje.
Odpowiedzialność za ludzi.
Za ich pracę, stabilność, przyszłość.
I każdego dnia tę odpowiedzialność biorę na siebie.

Nie jest też tak, że codziennie budzę się z myślą:
„Ale bym poszedł na trening”.
„Ale bym pojechał trzy godziny na rowerze”.
„Ale bym założył kąpielówki i poszedł popływać”.

Są takie dni.
Ale większość wygląda inaczej.

I właśnie tu jest rzecz, którą wiele osób źle rozumie.

Te obawy, stres i zmęczenie nie znikają.
Nie ma momentu, w którym nagle „przestaje być ciężko”.

To nie jest kwestia ich usunięcia.
To jest nauczenie się działania razem z nimi.

W życiu wielu rzeczy nie umiałem.
Nie umiałem biegać - więc biegałem, aż się nauczyłem.
Nie umiałem występować publicznie - więc wychodziłem na scenę, stresowałem się, wychodziłem znowu i uczyłem się coraz lepiej.
Nie umiałem prowadzić firmy - więc ją założyłem i uczyłem się w trakcie.

Jeśli czegoś w życiu chcesz i sam nie zrobisz tego pomimo obaw, stresu i lęku,
to nikt nigdy nie zrobi tego za Ciebie.

One nie miną.
Musisz nauczyć się robić rzeczy razem z nimi.
Post image by Dr Michał Wrzosek
Zrobiłeś dzisiaj trening? 💪

Udostępnij tę rolkę komuś, kto potrzebuje motywacji, by się ruszyć!
Znam ludzi z wysokim IQ, którzy niczego szczególnego nie osiągnęli.
I znam takich, których na studiach nikt nie brał poważnie, a dziś prowadzą wielkie projekty, zespoły i firmy.

Talent i inteligencja są mocno przereklamowane.
Na pewno nie zaszkodzą. 
Ale też nie pomogą tak bardzo, jak myślisz.

Bo sukces nie jest zarezerwowany dla „geniuszów”.
Jeśli chcesz go osiągnąć, postaw na te 7 cech – tak się złożyło, że każda na „d”.

1️⃣ Dążenie do bycia coraz lepszym
Nawet jak masz 10 lat doświadczenia, to nie znaczy, że już wszystko wiesz. Testuj, słuchaj, wyciągaj wnioski, poprawiaj... i tak w kółko.

2️⃣ Determinacja
Każdy jest zmotywowany na początku… tylko to szybko mija. Wygrywają ci, którzy zostają i działają, kiedy cała reszta już dawno odpuściła.

3️⃣ Dyscyplina
Mam 3+ miliony obserwujących nie dlatego, że w przypływie weny wczoraj zacząłem coś nagrywać, tylko dlatego, że robię to codziennie od 10+ lat, niezależnie od humoru, pogody albo tego, czy dzisiaj akurat mi się chce.

4️⃣ Dowożenie
Bądź kimś, na kim można polegać. Dotrzymuj słowa i dowoź to, do czego się zobowiązujesz. Ludzie chcą pracować z tymi, którzy kończą, a nie tylko zaczynają.

5️⃣ Drużynowe podejście
Samemu idzie się szybciej, ale w grupie dociera się dużo dalej. Widzę to po sobie – umiejętność „zapalania ludzi” do wspólnych projektów to moja największa przewaga. Sam nigdy bym nie zbudował tego wszystkiego, co zbudowaliśmy razem.

6️⃣ Decyzyjność
Są ludzie, którzy tylko czekają, aż im się wskaże palcem, co mają zrobić. Ale są też tacy, którzy naturalnie wychodzą z inicjatywą, mają w sobie sprawczość, samosterowność, ownership i nie boją się podejmować decyzji. Sukces wypracowują sobie osoby z tej drugiej grupy.

7️⃣ Dystans
Porażki są wpisane w tę drogę. Wygrywa ten, kto ma twardą d*pę, potrafi się po nich podnieść i iść dalej. Ten, kto ma na tyle dużo dystansu i odporności psychicznej, żeby poradzić sobie z krytyką (albo nawet hejtem), wyciągnąć wnioski i działać pomimo wielu nieudanych prób.

+++

I wiesz, co jest najlepsze?

KAŻDĄ z tych cech można wytrenować.
To nie loteria genów – to decyzja i codzienna praktyka.

A dla Ciebie – która cecha jest najważniejsza?

👇 Napisz w komentarzu.
♻️ I udostępnij ten post, jeśli też uważasz, że IQ jest przereklamowane.
Post image by Dr Michał Wrzosek
Za dużo ludzi żyje na autopilocie.

❌ Praca? „Fajnie byłoby zmienić, ale szkoda, bo to już 10 lat”
❌ Hobby? „Zawsze chciałem…” kończy się na kanapie i serialu
❌ Spotkania? Ta sama knajpa, to samo piwo, te same historie
❌ Wakacje? Niby co drugi marzy o podróżach, a jak przychodzi urlop, to znów all inclusive w Egipcie

Życie jest za krótkie, żeby je tak przeżyć.

Szczerze mówiąc, sam lubię wybijać się z utartych schematów, żeby złapać inną perspektywę.

Ostatnio zrobiłem to zmianą miejsca zamieszkania. Teraz akurat mieszkam w Hiszpanii, ale kiedyś mogę trafić do Stanów, Peru, Wietnamu czy Nowej Zelandii. A docelowo najlepiej co pół roku w innym miejscu.

Chodzi o to, żeby świadomie wyjąć się ze środowiska, które mnie kształtuje.

Bo miejsce mocno determinuje sposób, w jaki żyjemy.

Chodzimy tą samą drogą na spacer z psem.
Robimy zakupy w tym samym sklepie.
Jeździmy tą samą trasą do pracy.

Te same bodźce.
Te same wybory.
Te same reakcje.
Ten sam mindset.

I nagle mówimy: 
„ja już taki jestem”

A może nie do końca? 
Może tylko w tym konkretnym środowisku?

Osoby na odwyku często muszą zmienić otoczenie, żeby zmienić zachowanie.

Niewykluczone, że wielu z nas przydałby się taki reset, żeby zobaczyć, jak naprawdę reagujemy, jak myślimy i kim jesteśmy, kiedy wyrwiemy się z utartych schematów.

Jeżeli przez 15 lat robisz wszystko w tym samym kontekście, trudno odróżnić, które decyzje, przekonania i zachowania są naprawdę Twoje, a które tylko narzucone przez otoczenie.

❓Może wcale nie lubisz jajek na miękko, tylko po prostu nigdy nie próbowałaś szakszuki?

❓Może nie jesteś „słaby w biznes”, tylko otaczasz się ludźmi, którzy nie myślą biznesowo?

❓Może nie jesteś „beznadziejna w języki”, tylko masz po prostu za małą styczność z angielskim?

Warto wyjść ze strefy komfortu i to przetestować.

Metody na przełamanie mogą być różne:

– przeprowadzka
– zmiana pracy lub branży
– wystawienie się na nowe bodźce i doświadczenia
– rozmowa z kimś, kto myśli zupełnie inaczej niż Ty
– albo nawet zwykłe „nie”, gdy masz dość czegoś, w co Cię kiedyś wrzucono

Nie musi być na zawsze. 
Może być na miesiąc, na rok, na próbę.

+++

Co o tym sądzisz?
Z jakiego schematu chcesz się wypisać?

👇 Napisz w komentarzu.
Post image by Dr Michał Wrzosek
Czy Twoim zdaniem powinien istnieć zakaz palenia przy placach zabaw?

Udostępnij to wideo dalej.
Im więcej osób to zobaczy, tym większa szansa, że zacznie reagować.

Bo dzieci nie powinny oddychać cudzym dymem.
Nie znam menedżera, który budzi się z myślą:
„dzisiaj zrujnuję komuś dzień i podetnę skrzydła”.
A jednak wielu codziennie to robi.

Nie dlatego, że są złymi ludźmi.
Tylko bagatelizują fakt, że bycia menedżerem też trzeba się nauczyć.

Dostali tytuł.
Dostali zespół.
I myślą, że sam awans wystarczy.

A to nieprawda – tytuł w stopce nie zrobi z Ciebie lidera.

Wtedy wkradają się:

❌ Brak empatii, bo „emocje są dla słabych”
❌ Mikrozarządzanie, bo „muszę mieć kontrolę”
❌ Krzyk zamiast rozmowy, bo „trzeba budować respekt”
❌ Szerzenie strachu, bo „lepiej, żeby się bali niż wyśmiewali”
❌ Wymagania bez wsparcia, bo „przecież powinni to wiedzieć”
❌ Delegowanie bez dawania odpowiedzialności, bo „zaczną sobie pozwalać”

Ja sam jestem samoukiem w zarządzaniu.

Musiałem do wszystkiego dojść – często na własnych błędach.

Ale od początku wiedziałem, że chcę się tego nauczyć.
Wiedziałem, że sam nie zajdę tak daleko, jak chcę.
Jest to możliwe dopiero z zespołem.

Sam nie umiem wszystkiego.
A poza tym, moja doba też ma tylko 24 godziny.
Zamiast próbować zrobić wszystko samodzielnie, o wiele lepiej jest skupić się na tym, co umiesz najlepiej, a resztę powierzyć osobom, które zrobią dane rzeczy dużo lepiej niż Ty.

Dzięki temu razem dojdziecie dużo dalej, dużo szybciej.

+  Do dzisiaj nie umiem montować, ale mam wokół siebie osoby, które robią to świetnie i publikujemy tysiące wideo rocznie.

+  Jestem „doktorem dietetyki”, ale nie znam się wybitnie na żywieniu dzieci, kobiet w ciąży czy osób z chorobami nerek. Budując Respo, wiedziałem, że potrzebuję osób, które uzupełnią moje kompetencje, żebyśmy razem mogli pomagać dużo większej grupie pacjentów.

Dlatego krok po kroku uczyłem się bycia szefem:

❌ Zamiast mikrozarządzania
✅ Pokazywanie kierunku i dawanie przestrzeni do działania

❌ Zamiast czekania aż się domyślą
✅ Uczciwość i transparentność w komunikacji i w działaniu

❌ Zamiast umniejszania
✅ Uznanie i docenienie

❌ Zamiast wskazywania palcem
✅ Pytanie „a Ty, jak uważasz?”

❌ Zamiast ciągłego „powinieneś to wiedzieć”
✅ Obsesja na punkcie rozwoju – własnego i ludzi

❌ Zamiast krzyku i gróźb
✅ Dystans i umiejętność żartowania również z siebie

❌ Zamiast piętrzących się wymagań
✅ Pytanie „co mogę zrobić, żeby Ci pomóc?”

❌ Zamiast ganienia za porażki
✅ „Co możemy zrobić lepiej następnym razem?”

❌ Zamiast podwójnych standardów
✅ Bycie przykładem i działanie na tych samych zasadach z zespołem

Czy dzisiaj jestem szefem idealnym? 
ABSOLUTNIE NIE

Ale staram się być coraz lepszy.
A całe moje podejście sprowadza się po prostu do szacunku do drugiego człowieka.

+++

A Ty jaką JEDNĄ cechę dobrego menedżera dodasz do tej listy?

⬇️ Napisz w komentarzu.
♻️ I udostępnij, jeśli znasz kogoś, komu ten post może otworzyć oczy.
Post image by Dr Michał Wrzosek
Jest styczeń. Wszyscy mają noworoczne postanowienia i cele na 2026 rok.
A w lutym większości już ich nie ma.

Wszyscy myślą, że problemem jest brak motywacji.
Albo słaba silna wola.
Albo „brak charakteru”.

A problemem nie jest brak chęci.
Problemem jest to, że cele są budowane na emocjach, a nie na systemach.

Badania pokazują, że tylko ok. 8% ludzi utrzymuje swoje cele przez cały rok.
Nie dlatego, że reszcie nie zależy.
Tylko dlatego, że entuzjazm zawsze przegrywa z codziennością.

Co roku widzę to samo.
Nowa dieta.
Nowy plan treningowy.
Nowy biznes.
Nowe „od poniedziałku”.

Przez kilka tygodni działa.
A potem wraca stare życie.


Nic się nie zmieni w naszym życiu tylko dlatego że mamy ambitne cele.
Działamy dokładnie tak, jak pozwala nam nasz codzienny system.

Jeśli nic w tym systemie się nie zmieniło,
efekt też się nie zmieni.

Dlatego w praktyce wygląda to tak:

– ktoś chce schudnąć, ale w domu nadal ma słodycze
– ktoś chce trenować, ale nie ma wpisanych treningów w kalendarzu
– ktoś chce zbudować projekt, ale „robi go po godzinach”, gdy starczy siły
– ktoś chce lepiej spać, ale scrolluje telefon do północy

❌ wielkie cele bez zmiany dnia
❌ liczenie na silną wolę
❌ wiara, że tym razem „jakoś się uda”

Często nie osiągamy swoich celów nie dlatego, że są trudne.
Ale dlatego, że próbujemy je osiągnąć, nie zmieniając nic w codziennym życiu.

I dopóki to się nie zmieni,
każdy kolejny styczeń będzie wyglądał dokładnie tak samo.
Post image by Dr Michał Wrzosek

Related Influencers