Mój przypadkowo nagrany TEDx pt. „Jak nie robić prezentacji, które mogłyby być mailem” wykręcił 400 000 wyświetleń.

Dlaczego przypadkowo?

Bo nie miałem tego dnia występować na TEDxKatowice. Byłem tylko odpowiedzialny za „dostarczenie” 7 przygotowanych prelegentów. Pech chciał, że jedna prelegentka nie dojechała, co - jak się domyślacie - nie zachwyciło organizatorów. Postanowiłem rozładować napięcie i powiedziałem, żeby nie panikowali, bo jak za kwadrans nasza dezerterka nie dojedzie, to najwyżej sam wystąpię.

Byłem przekonany, że doskonale zaznaczyłem sarkazm w tym zdaniu.

Jak widać po nagraniu - pomyliłem się.

Całkiem przypadkiem powstał materiał, który tysiącom osób pomógł przygotować się do wystąpienia. Czasem ktoś mi pisze, że dzięki temu TEDxowi przygotował prezentację, którą przekonał do czegoś szefa, zaliczył jakiś projekt na uczelni albo nawet dostał awans. A że dobro wraca, to mi też ten filmik mocno pomógł w karierze.

Ale jak zszedłem ze sceny, to nie miałem poczucia, że zrobiłem wszystko tak, jak należało. Mało tego - nie chciałem wypuścić tego nagrania, bo wiedziałem, że gdybym nie robił go tak z partyzanta, to dopracowałbym je bardziej.

Na szczęście wtedy zainterweniowała Janina Bąk. Powiedziała, żebym przestał się do siebie przypieprzać. No to przestałem. I dzięki temu znacznie mniej studentów cierpi na wykładach, a mi prościej jest spłacać hipotekę.

Więc jeżeli wolno mi coś zasugerować - przestańcie się czasem do siebie przypieprzać i nie nagrywajcie tylko do szuflady. Ewentualnie zawsze możecie mieć przy sobie Janinę. Ona Wam to z tej szuflady wyjmie i wyśle na kanał TEDxa.



https://lnkd.in/eSZP9k7H