“ Nie chce jeść brokułów, 11 lat “
“ Tak ryczy, że się dusi, 6 lat “
“ Dewastuje pokój, 8 lat “
“ Nie chce czytać lektur szkolnych, 10 lat “
“ Mama zabrała żelki i cole, wpadł w szał, 5 lat “
“ Szarpie tatę, nie chce iść do bierzmowania, 15 l. “
Wielokrotne w mojej pracy jechałem do rodziców, którzy nie radzili sobie ze swoimi dziećmi, “atak szału“. Umyślnie piszę do rodziców ponieważ to z nimi zawsze są problemy.
Opisy wezwań różne, długo by wymieniać. Zawsze problem ten sam 👉 rodzice 😤.
Wyzwiska, szarpaniny, brak dobrego przykładu i pokazywania dobrych rzeczy przez lata.
Rodzice są zdziwieni, że dziecko obserwując ich kłótnie, kłamstwa i oszustwa robi tak samo. Dorosły może łamać zasady, dziecko nie.
Potem 9️⃣9️⃣9️⃣, niech przyjedzie 🚑 i “ coś zrobi “. “ Proszę zabrać ją/jego do psychiatryka “ 😟. Co za kochani rodzice...
Zawsze siadałem koło młodego człowieka, przedstawiałem się i rozmawiałem, nie o aferze tylko o nim/ niej. Np. :
Co dziś robił ?
Czy jadła ?
Czy coś ją boli ?
Czy lubi czytać ?
Czy to jego pokój ?
Jak się wabi zwierz jak był ?
Kilka minut. Po chwili wychodziliśmy razem z pomieszczenia a ja znałem całą historię nie pytając o nic.
PROBLEM JEST Z RODZICAMI
Nie mają czasu dla swoich dzieci a ten czas w który dzieci widzą swoich rodziców jest zmarnowany na kłótnie, brak rozmów, gry, brak zainteresowania i dawanie kasy zamiast kawałka ❤️.
Nie mam sposobu na każdy kryzys, sam jako rodzic mam trudniejsze chwile. Ale szarpać się z dzieckiem o rację, dewastować mu pokój i dzwonić po pogotowie by wywieźć do “ psychiatryka “ to chyba nie tak..... ???
Zawsze to były dla mnie smutne wyjazdy, dużo złych emocji, agresji, łez i cierpienia. Lata cierpień. Rozwody, wyzwiska, nowa mama, nowy tata. Brak szacunku.
Zawsze pytałem rodziców :
“ Czego państwo oczekują od pogotowia “
Odpowiedzi :
“ Żebyście mu coś powiedzieli “
“ Zabierzcie ją “
“ Pomocy, weźcie go “
10 czy 15 lat braku mamy i taty w życiu dziecka a teraz zdziwienie. Czemu ?
Bo dziecko jest już duże i silne, broni się, odpowiada, uderzy i poszarpie, odda i solidnie krzyknie. Robi to czego się nauczyło.
Często w oczach ma strach, jak dzikie zwierzę w potrzasku 😔.
Takie wyjazdy są często, przynajmniej tam gdzie ja dyżurowałem, na młodych osiedlach.
Tylko czas dajmy swoim dzieciom. One zrobią resztę, wyjdą z inicjatywą. Ale nie jak będą miały 15 lat, wtedy będzie za późno.
Karetek jest za mało, szkoda ich na awantury rodzinne. Mamy ratować uszkodzone ciała a nie dewastowane dusze.
Dziś zrozumiałem, że na zdjęciu Zuza się nie podpiera, ona mnie trzyma 😉. Ogromna różnica a widok ten sam.
Jaki ten duży człowiek momentami jest głupi ...
Bezpiecznego dnia
Karol
#UczęRatować
“ Tak ryczy, że się dusi, 6 lat “
“ Dewastuje pokój, 8 lat “
“ Nie chce czytać lektur szkolnych, 10 lat “
“ Mama zabrała żelki i cole, wpadł w szał, 5 lat “
“ Szarpie tatę, nie chce iść do bierzmowania, 15 l. “
Wielokrotne w mojej pracy jechałem do rodziców, którzy nie radzili sobie ze swoimi dziećmi, “atak szału“. Umyślnie piszę do rodziców ponieważ to z nimi zawsze są problemy.
Opisy wezwań różne, długo by wymieniać. Zawsze problem ten sam 👉 rodzice 😤.
Wyzwiska, szarpaniny, brak dobrego przykładu i pokazywania dobrych rzeczy przez lata.
Rodzice są zdziwieni, że dziecko obserwując ich kłótnie, kłamstwa i oszustwa robi tak samo. Dorosły może łamać zasady, dziecko nie.
Potem 9️⃣9️⃣9️⃣, niech przyjedzie 🚑 i “ coś zrobi “. “ Proszę zabrać ją/jego do psychiatryka “ 😟. Co za kochani rodzice...
Zawsze siadałem koło młodego człowieka, przedstawiałem się i rozmawiałem, nie o aferze tylko o nim/ niej. Np. :
Co dziś robił ?
Czy jadła ?
Czy coś ją boli ?
Czy lubi czytać ?
Czy to jego pokój ?
Jak się wabi zwierz jak był ?
Kilka minut. Po chwili wychodziliśmy razem z pomieszczenia a ja znałem całą historię nie pytając o nic.
PROBLEM JEST Z RODZICAMI
Nie mają czasu dla swoich dzieci a ten czas w który dzieci widzą swoich rodziców jest zmarnowany na kłótnie, brak rozmów, gry, brak zainteresowania i dawanie kasy zamiast kawałka ❤️.
Nie mam sposobu na każdy kryzys, sam jako rodzic mam trudniejsze chwile. Ale szarpać się z dzieckiem o rację, dewastować mu pokój i dzwonić po pogotowie by wywieźć do “ psychiatryka “ to chyba nie tak..... ???
Zawsze to były dla mnie smutne wyjazdy, dużo złych emocji, agresji, łez i cierpienia. Lata cierpień. Rozwody, wyzwiska, nowa mama, nowy tata. Brak szacunku.
Zawsze pytałem rodziców :
“ Czego państwo oczekują od pogotowia “
Odpowiedzi :
“ Żebyście mu coś powiedzieli “
“ Zabierzcie ją “
“ Pomocy, weźcie go “
10 czy 15 lat braku mamy i taty w życiu dziecka a teraz zdziwienie. Czemu ?
Bo dziecko jest już duże i silne, broni się, odpowiada, uderzy i poszarpie, odda i solidnie krzyknie. Robi to czego się nauczyło.
Często w oczach ma strach, jak dzikie zwierzę w potrzasku 😔.
Takie wyjazdy są często, przynajmniej tam gdzie ja dyżurowałem, na młodych osiedlach.
Tylko czas dajmy swoim dzieciom. One zrobią resztę, wyjdą z inicjatywą. Ale nie jak będą miały 15 lat, wtedy będzie za późno.
Karetek jest za mało, szkoda ich na awantury rodzinne. Mamy ratować uszkodzone ciała a nie dewastowane dusze.
Dziś zrozumiałem, że na zdjęciu Zuza się nie podpiera, ona mnie trzyma 😉. Ogromna różnica a widok ten sam.
Jaki ten duży człowiek momentami jest głupi ...
Bezpiecznego dnia
Karol
#UczęRatować