Jednym z największych paradoksów pracy jest to, że najlepsi pracownicy bardzo często odchodzą jako pierwsi. Nie dlatego, że są najsłabsi. Właśnie dlatego, że mają największy wybór.
Z mojego doświadczenia wynika, że moment, w którym organizacja zaczyna tracić najlepszych ludzi, wcale nie jest nagły. To proces. Najpierw pojawia się brak przestrzeni do rozwoju. Potem brak realnego wpływu. W końcu znika poczucie sensu - to, że to, co robię, ma znaczenie i jest zauważane.
Najlepsi pracownicy widzą to najszybciej i czują najmocniej. Bo to właśnie oni najczęściej wychodzą z inicjatywą, proponują rozwiązania, chcą robić coś więcej niż tylko „swoje”. I kiedy trafiają na ścianę - brak reakcji, brak decyzji, brak otwartości - nie przestają być ambitni. Zaczynają szukać miejsca, w którym tę ambicję będą mogli wykorzystać.
To nie jest brak lojalności. To naturalna potrzeba rozwoju i sensu w pracy.
Dlatego zatrzymanie najlepszych ludzi nie zaczyna się w momencie, kiedy składają wypowiedzenie. Zaczyna się dużo wcześniej - w sposobie, w jaki ich słuchamy, w przestrzeni, jaką im dajemy, w decyzjach, które pokazują, że ich głos naprawdę ma znaczenie.
Bo zatrzymanie dobrego pracownika rzadko polega na przekonaniu go, żeby został. Polega na tym, żeby nigdy nie chciał odejść…
Ciekawa jestem Twojej perspektywy - co sprawia, że najlepsi ludzie zostają w organizacji na dłużej?
Z mojego doświadczenia wynika, że moment, w którym organizacja zaczyna tracić najlepszych ludzi, wcale nie jest nagły. To proces. Najpierw pojawia się brak przestrzeni do rozwoju. Potem brak realnego wpływu. W końcu znika poczucie sensu - to, że to, co robię, ma znaczenie i jest zauważane.
Najlepsi pracownicy widzą to najszybciej i czują najmocniej. Bo to właśnie oni najczęściej wychodzą z inicjatywą, proponują rozwiązania, chcą robić coś więcej niż tylko „swoje”. I kiedy trafiają na ścianę - brak reakcji, brak decyzji, brak otwartości - nie przestają być ambitni. Zaczynają szukać miejsca, w którym tę ambicję będą mogli wykorzystać.
To nie jest brak lojalności. To naturalna potrzeba rozwoju i sensu w pracy.
Dlatego zatrzymanie najlepszych ludzi nie zaczyna się w momencie, kiedy składają wypowiedzenie. Zaczyna się dużo wcześniej - w sposobie, w jaki ich słuchamy, w przestrzeni, jaką im dajemy, w decyzjach, które pokazują, że ich głos naprawdę ma znaczenie.
Bo zatrzymanie dobrego pracownika rzadko polega na przekonaniu go, żeby został. Polega na tym, żeby nigdy nie chciał odejść…
Ciekawa jestem Twojej perspektywy - co sprawia, że najlepsi ludzie zostają w organizacji na dłużej?